sobota, 2 listopada 2013

Książę Ciemności II

Tytuł: Książę Ciemności
Rozdział: 2/ ?
Beta: Nie
Paring: SasuNaru

Sasuke siedział znudzony w jednej z sal wykładowych, opierając twarz na prawej ręce i obserwując ludzi przewijających się przez salę. To siadali, to wstawali. Sami nie wiedzieli, czego chcą.
Dzisiejszego dnia obudził się bardzo wcześnie.
Najwyraźniej 25 godzin snu w zupełności wystarczyło jego organizmowi. Zwykle, kiedy kładł się spać po długiej i męczącej pracy- w ciągu miesiąca bardzo mało sypiał- spał dwa do trzech dni. Itachi już na tyle się przyzwyczaił, że jak słyszy „ idę spać.” Informuje wszystkich, dookoła, że czas na dwu dniową przerwę.
Kiedy tylko się obudził poszedł coś zjeść i wziął prysznic. Potem postanowił przejechać się nowym samochodem; jak na wytwór ludzi całkiem niezły. Gdy uznał, że czas udać się do uczelni niezwykle chętnie zabrał ze sobą potrzebne rzeczy i pojechał na zajęcia. Pojawił się jako pierwszy, więc mógł wybrać sobie najlepsze miejsce. Usiadł tak, żeby nie siedzieć za daleko od blondyna- pamiętał z wizji gdzie ten siedzi- a jednocześnie, żeby mógł swobodnie go obserwować. Na myśl o tym, że już za chwilę zobaczy go naprawdę, na żywo, sprawiała, że z każdą minutą coraz niecierpliwiej czekał aż przyjdzie. Był tak podekscytowany jak nigdy. Przynajmniej nie przypominał sobie takiej sytuacji z wcześniejszych lat.
Kolejni uczniowie pojawiali się i zajmowali miejsca. Wykład miał się rozpocząć o 10:00. Była już 9:20 więc teoretycznie reszta miała jeszcze czas. Sasuke przyglądał się każdemu z osobna w myślach komentując ich głupotę, gdyż doskonale wiedział, jakie są ich prawdziwe charaktery, a tu na sali udawali świętych i wspaniałych żeby przypodobać się innym i odwrotnie. Jak zauważył kilku chłopaków grało w karty, a dziewczyny rzucały mu ukradkowe spojrzenia.
Od Itachiego dowiedział się, że dla ludzi, z którymi od teraz będzie uczęszczał na zajęcia będzie bardzo atrakcyjny oraz, że dyrektor dzień wcześniej zapowiedział przybycie nowego kolegi, a zatem pojawianie się nowego ucznia nie powinno wywołać zbyt dużego zamieszania, aczkolwiek będzie tematem rozmów przez najbliższe kilka dni.
Nagle jego uwagę przyciągnęła kolejna osoba wchodząca na sale. W drzwiach pojawił się jasnowłosy chłopak, wszedł szybkim krokiem do sali i zajął swoje standardowe miejsce. Sasuke poczuł dreszcz przechodzący przez jego ciało. Na żywo blondyn był jeszcze ładniejszy niż myślał. Z tej perspektywy widział tylko jego głowę i plecy, ale wiedział, że za niedługo przesiądzie się bliżej niego.
- Naaaaruuutoo! – do pomieszczenia wpadł jakiś szatyn wrzeszcząc na całe gardło. Sasuke pamiętał go. To chyba jakiś przyjaciel Naruto. Kiedy zarzucił mu ręce na szyje, uściskując mocno, brunet wstrzymał oddech.
- Weź przestań…- blondyn śmiejąc się próbował odkleić od siebie kolegę.
- No, ale Naru…
- Puść mnie Kiba.
- Ale..
- Shikamaru!- jękną w stronę zbliżającego się osobnika. – Zabierz go ode mnie!
- Już mnie nie kochasz?- niemalże załkał.- Nie to nie. Jeszcze będziesz chciał żebym cię przytulił, a wtedy zobaczysz.- Puścił go udając obrażonego.
- Spadaj – Naruto uśmiechnął się szeroko, a Sasuke wypuścił wstrzymywane powietrze. Spojrzał przepraszająco w kierunku Shikamaru.
- Yh. Jaki on upierdliwy. Kiba! Nasz wykład jest w następnej Sali.
-Tak?- zapytał zdziwiony.
- Owszem. Chodź, bo się spóźnimy. Nie zamierzam tłumaczyć się Asumie, czemu przyszliśmy za późno.
- Dobra już dobra. Cześć Naru!- pomachał jeszcze goniąc za chłopakiem w zabawnej kitce.
Blondyn tylko pokręcił głową i znowu wsadził nos w książki. Brunet korzystając z okazji postanowił przysiąść się do niego. Usiadł w tym samy rzędzie, ale dwa miejsca dalej. Nie chciał od razu siadać tuż obok niego, wolał trochę poobserwować. Jak zauważył, Naruto podniósł głowę i chwilę mu się przyglądał, ale kiedy Sasuke spojrzał w jego kierunku, odwrócił wzrok speszony i wrócił do książki. Coś zaprzątało jego myśli gdyż od kilku minut nie przewracał stron, a niewątpliwie zdążył już przeczytać. Chciał zapytać, co się stało, czy może mu jakoś pomóc, ale wiedział, że jeszcze nie może. Przecież nawet się nie poznali- nie tak oficjalnie. Dzisiaj Naruto widział go pierwszy raz, więc raczej mu nie zaufa, w końcu na zaufanie trzeba sobie zasłużyć.
- No nic. Trzeba poczekać - powiedział szeptem sam do siebie.
Niecałe dziesięć minut później pojawił się wykładowca. Gdyby temat wykładu, choć trochę interesował księcia, mógłby powiedzieć, że było ciekawe. Nauczyciel opowiadał z prawdziwą pasją, jednak nie powiedział niczego, czego Sasuke nie wiedział wcześniej, a to sprawiło, że jego „lekcja” stała się niesamowicie nudna. Kątem oka obserwował jak Naruto robi szczegółowe notaki, chłonąc każde wypowiedziane przez wykładowcę słowo.
W przerwach między notowaniem rysował na marginesie zeszytu obrazki, które, mimo iż posiadały sporo szczegółów, wyglądały na bardzo proste, a zarazem trudne do wykonania dla nie wprawionej w rysowaniu osoby. Cały czas zastanawiał się, co tak bardzo go intryguje w tym chłopaku, że postanowił zamieszkać wśród ludzi, aby go poznać. Teraz, kiedy siedział stosunkowo blisko mógł dostrzec, niewidoczne z daleka trzy blizny, może znamiona na policzku blondyna. Domyślał się, że po drugiej stronie ma takie same. Blizny wyglądały, jak lisie- a może kocie?- wąsy i dodawały chłopcu uroku. Patrząc na jego twarz przez lustro nigdy ich nie zauważył, chociaż wydawało mu się, że kiedyś coś tam mu mignęło, ale nie przywiązywał do tego zbytniej uwagi. Według niego był śliczny z bliznami czy bez nich. W pewnym momencie chłopak odwrócił się i nachylił w jego stronę sięgając ręką przed siebie. Delikatnie dotkną jego ramienia, a kiedy ciemnowłosy się odwrócił uśmiechnął się promiennie.
- Przepraszam, która godzina?- zapytał szeptem. Przez chwile Sasuke nie wiedział, o co ten go pyta, jednak zreflektował się i wyciągnął telefon z kieszeni.
- Jedenasta piętnaście.
- Uff. Zaraz się kończy. Dziękuje. – już chciał się wyprostować, ale przyszło mu na myśl jeszcze jedno pytanie.
- Jesteś tu nowy prawda? Skąd się przeniosłeś?
- Z piekła - chociaż wcale nie żartował, rozbawił tym blondyna, który parsknął zduszonym śmiechem. Ciągle chichocząc wykrztusił:
- Widzę, że masz poczucie humoru, podoba mi się! A tak serio, skąd jesteś?
- Z Suny - uśmiechnął się delikatnie, przypominając sobie nazwę ulubionego miasta Itachiego. Właśnie tam udawał się, kiedy tylko chciał odpocząć od podziemia. Sasuke nigdy nie czół potrzeby odpoczynku, aż do momentu, kiedy trafił na Naruto.
- Suna. Byłem tam kiedyś. Podziwiam cię, po dwóch dniach uciekałem stamtąd gdzie pieprz rośnie. Piach właził wszędzie, a do tego te upały…- wzdrygnął się teatralnie. Na tym ich rozmowa skończyła się, mimo to Sasuke wyrwał się z odrętwienia, w jakie wprowadziły go pierwsze zajęcia. Spojrzał na wyświetlacz telefonu; za kilka minut powinno się skończyć.
W przerwie między kolejnymi zajęciami postanowił udać się do biblioteki. Stwierdził, że nie jest głodny, jak co poniektórzy i nie bawi go kwitnięcie w sali wykładowej półtorej godziny przed rozpoczęciem. Dzięki temu, że Itachi przekazał mu telepatycznie plan szkoły, nie musiał spoglądać na mapkę, rozmieszczaną na każdym korytarzu z idiotyczną strzałką „ tutaj jestem”.
Wchodząc do biblioteki, zauważył, że przy ladzie siedzi starsza pani, wpatrująca się w ekran komputera, znudzona swoją pracą. Pomieszczenie było duże i dość ładnie urządzone jak na pomieszczenie uczelni. Regały z książkami ciągnęły się niemal w nieskończoność, co optycznie powiększało i tak ogromne pomieszczenie.
Sasuke skierował się do działu z literaturą obcą z nadzieją, że znajdzie coś, co go zainteresuje. W swojej bibliotece, na zamku miał bardzo wiele książek, nawet tych autorstwa ludzi.
Kiedy skręcił do interesującego go działu zauważył blondyna próbującego dosięgnąć książkę z jednej z wyższych półek. Na jego usta wpłynął uśmiech. Odkąd postanowił zamieszkać na ziemi zastanawiał się, w jaki sposób powinien zagadać do blondyna i właśnie nadarzyła się okazja, której nie zamierzał zmarnować. Chwile obserwował jak Naruto próbuje ściągnąć książkę stając na palcach. Podszedł do niego, stając bardzo blisko i sięgnął po książkę, której nie mógł złapać jasnowłosy.
- Pomogę ci - powiedział owiewając jego ucho ciepłym oddechem. Naruto odwrócił się powoli, kiedy ciemno włosy stanął kilka kroków dalej i wziął książkę, którą mu podał.
- Em.. Dzięki.
- Nie ma, za co.- na chwile zapadła krępująca cisza, ale jasnowłosy szybko ją przerwał.
- Właściwie nawet się nie przedstawiłem - potarł ręką kark wyciągając przed siebie drugą dłoń.- Uzumaki Naruto - mówiąc to uśmiechnął się, prezentując swoje idealnie białe uzębienie.
- Uchiha Sasuke - uścisnął jego dłoń. W tej chwili dostrzegł jak intensywnie niebieskie są jego oczy. Oczywiście nie widział tego aż tak dobrze przez lustro- jak wielu innych szczegółów. Zapatrzył się w ten błękit, do tego stopnia, że niemal poczuł jak tonie w jego głębi.
Puścił jego dłoń i skierował się do stolika przy oknie. W połowie drogi usłyszał szybkie kroki za sobą, więc odwrócił lekko głowę. Niebieskooki wpadłby na niego, gdyby nie to, że w ostatniej chwili zdążył zahamować.
- Ja.. Em.. no… - mamrotał pod nosem speszony wzrokiem Uchihy, który patrzył na niego z rozbawieniem.
- Co robisz jutro przed zajęciami? - wypalił nagle na co Sasuke tylko przekrzywił głowę czekając na dalszą część. - To znaczy… pomyślałem, że skoro jesteś tu nowy to przed zajęciami mogę oprowadzić cię po uczelni, a potem po mieście.
Zakłopotanie zamaskował szerokim uśmiechem.
Sasuke pomyślał, że to idealna okazja żeby zbliżyć się do blondyna. Nie musiał już kombinować jakby go tu gdzieś wyciągnąć czy wpaść na niego niby przypadkiem.
- Oczywiście, jeśli chcesz - dodał po chwili, kiedy brunet nie odpowiadał. Najwyraźniej uznał, że jego propozycja została uznana za zbyt śmiałą lub nachalną.
- Jasne. To, o której i gdzie?
- Przy fontannie pod naszymi blokami.
- Naszymi blokami?- spojrzał na niego uważnie.
- Mieszkam w apartamentowcu naprzeciwko twojego. Widziałem jak wchodzisz do budynku.
Słysząc to Sasuke poczuł jak po jego ciele rozchodzi się ciepło, napełniając każdą komórkę jego ciała. Pierwsze, co najbardziej zapamiętał z jego wypowiedzi to to, że Naruto go zauważył już pierwszego dnia jego pobytu na ziemi. Potem nie wychodził ani nie wchodził do swojego mieszkania aż do dzisiejszego ranka, więc to musiało być wtedy.
- Mhmm. Pasuje ci 8:30?
- Ósma trzydzieści? Nie wstanę.
- Cóż… sam zaproponowałeś oprowadzanie - uśmiechnął się lekko.
- Ale ósma trzydzieści? Kto normalny wtedy wstaje!- jęknął.
- Do zobaczenia rano - powiedział rozbawiony brunet i ruszył w kierunku wyjścia. Z początku zamierzał poczytać coś w bibliotece, a potem wrócić na zajęcia, ale zmienił zdanie.
- Taaa… do zobaczenia.
O dziwo naprawdę rozbawił go komentarz jasnowłosego. Właściwie to 8:30 jest dość wczesną godziną, jednak im szybciej zobaczy się z Naruto tym lepiej. Po za tym, jeśli blondyn naprawdę zamierza oprowadzić go po całej uczelni zajmie mu to, co najmniej z półtorej godziny. Przez chwile rozważał czy nie odpowiedzieć mu, że jutro nie ma czasu, ale kiedy dostrzegł w jego oczach iskierkę nadziei zgodził się bez zastanowienia.
- Co się z tobą dzieje Uchiha?- zapytał sam siebie siadając za kierownicą.

2 komentarze:

  1. Witam,
    rozdział jest fantastyczny, sam Naruto zagadał do Sasuke, coś mam podejrzenia, ze Itachi maczał palce w tym, że mieszkają tak blisko siebie, och Sasuke nie potrafi odmówić jeśli chodzi o Naruto...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, hej :3
      Dobrze myślisz, Itachi zawsze chce mieć swój udział w życiu młodszego braciszka :)
      Aoi

      Usuń