sobota, 2 listopada 2013

Książę Ciemności V

Tytuł: Książę Ciemności
Rozdział: 5/ ?
Beta: Nie.
Paring: SasuNaru


- Gdzie to jest, no gdzie to jest?
- Czego tak szukasz?
- Koszuli. Tej niebieskiej. Wiesz gdzie jest?
- A no wiem.

- Gdzie?! - błyskawicznie się wyprostował wynurzając z szafy.
- Ty żyjesz! A już myślałem, że trafiłeś na Narnię - blondyn zignorował uwagę kolegi. - Z tego, co pamiętam wisi w twoim pokoju.
- Dzięki.
- Wychodzisz gdzieś? - zawołał za nim wygodnie rozsiadając się na kanapie z jabłkiem w dłoni. - Nie zamierzam czekać na ciebie z kolacją! - zastrzegł.
- Nigdy nie czekasz! - odkrzyknął rozbawiony. - Po za tym, spędzasz w moim domu więcej czasu niż gdziekolwiek indziej. Mógłbyś czasem zrobić jakieś jedzenie.- dodał wchodząc do pokoju z do połowy rozpiętą koszulą.
- O nieee. Ja i kuchnia nie pasujemy do siebie. Zapiąłbyś się - mruknął.
- No tak. Zapomniałem o twoich przygodach - odparł dopinając kilka guzików.
- Więc zapewne pamiętasz również, że lepiej jak nie dotykam garów.
- Tsa.
- Gdzie idziesz? - zapytał po chwili uświadamiając sobie, że jeszcze nie zdążył go wypytać.
- Nie wiem.
- Idziesz, a nawet nie wiesz gdzie? Co to za randka! - oburzył się.
- To nie randka - sapnął. – Tylko zwykłe wyjście.
- Tak, tak. Na zwykłe wyjście nie stroiłbyś się tyle.
- Nie stroje się, po prostu lubię dobrze wyglądać.
- Powiedzmy, że ci wieżę.
- Zachowujesz się jak nadopiekuńcza baba. Skończ - jęknął.
- Ktoś musi.
- Czyżbyś coś sugerował? - rzucił mu podejrzliwe spojrzenie.
- Nie, skąd - wgryzł się w jabłko.
Kiedy Naruto usiadł na fotelu udając, że nie widzi jak Kiba pochłania jabłko brudząc sokiem całą twarz zadzwonił jego telefon. Sięgną ręką do urządzenia wibrującego na stoliku przed nim i nie zastanawiając się dłużej odebrał.
- Halo?
- …
- Tak, jestem gotowy. Bierzemy mój czy twój samochód?
- …
- Gdzie się spotkamy?
- …
- Dobra. Nie, to Kiba. Z ogromnym zaangażowaniem pochłania jabłko - zaśmiał się cicho patrząc w jego stronę.
- Ej mnie w to nie wciągaj! - słysząc swoje imię odwrócił do niego głowę.
- …
- Taaak. Na pewno - schował telefon do kieszeni. Wstał i narzucając kurtkę na ramiona skierował się do drzwi. Już miał wyjść, kiedy nagle coś sobie przypomniał.
- Kiba, ty nie miałeś przypadkiem uczyć się dzisiaj z Shikamaru i Nejiim?
- Miałem. Ale pokłócili się o coś… więc spotkanie odwołane. Pouczę się u ciebie - uśmiechnął się szeroko. - Mogę nie?
- Jasne. Tylko niczego nie zepsuj - mrugnął do niego.
- I kto to mówi! - rzucił poduszką w zamykające się drzwi.
***
Brunet podjechał czarnym samochodem pod umówione miejsce. Z początku planował spotkać się z nim tam, gdzie ostatnio, jednak zmienił zdanie i stwierdził, że lepiej będzie jak od razu po niego przyjedzie. Od momentu, w którym wpadł na pomysł wyjścia do jakiegoś klubu z jasnowłosym, nie mógł się doczekać. Niby wszystko już sobie zaplanował, ale zdążył już się przekonać, że Naruto należy do osób stosunkowo nie przewidywalnych.
Drgnął słysząc klikniecie otwieranych drzwi. Odwrócił głowę w stronę gościa, przyglądając mu się dokładnie.
- Jestem. Przez chwilę myślałem, że nie poznam twojego samochodu - odetchnął z ulgą.
- Aż tak wtapia się w tłum?
- No nie, ale wiesz.
- Dobrze wyglądasz - demonstracyjnie zlustrował go spojrzeniem.
- Em… dzięki. Właściwie dokąd jedziemy? - gładko zmienił temat.
- Do „ Kage Tsuki”.
- Aaaaa. To ten nowy klub! Ponoć ma ładny wystrój.
- Serio? - zerknął na niego. - Skąd wiesz?
- Kiba tak twierdzi - wzruszył ramionami. – Co cię wzięło na imprezy w środku tygodnia?
- A czemu nie? Żadnych egzaminów i tak na razie nie będzie.
- No i co z tego. Jutro wykłady.
- Nie widzę problemu - lekko uniósł jedną brew, rozbawiając tym blondyna. - Idziemy.
Zaparkował samochód możliwie najbliżej wejścia, wiedział, że potem nie będzie miał ochoty szukać go wśród tych wszystkich aut. Już z daleka słyszeli głośną muzykę. Przy wejściu zatrzymał ich ochroniarz prosząc o dokumenty potwierdzające ich pełnoletność. Widząc niezadowoloną minę Sasuke zaczął się im tłumaczyć, wyjaśniać, że ostatnio dużo dzieciaków chce tam wejść i szef kazał sprawdzać każdego gościa.
Kiedy tylko weszli brunet skierował się do stolika w rogu lokalu, dopiero po chwili zauważając, że wybrał miejsce, z którego można obserwować wszystko co dzieje się w pomieszczeniu. Klub był podzielony na trzy części. W jednej ustawiono stoliki, w drugiej zrobili scenę i parkiet do tańca, a trzecia stanowiła przedłużenie drugiej. Sasuke musiał zgodzić się z przyjacielem blondyna. Wystrój faktycznie był całkiem ładny.
- Usiądź, a ja skoczę zamówić coś do picia. Jakieś życzenia?
- Nie. Sam wybierz - brunet skinął mu głową kierując się do baru. Barman wyglądał na całkiem sympatycznego gościa toteż Sasuke nie bawiąc się w uprzejmości od razu złożył zamówienie. Chwilę później z drinkami w dłoniach, o ile szkocką z lodem można nazwać drinkiem, szedł w kierunku stolika, przy którym zostawił jasnowłosego.
- Szkocka? - zapytał kiedy Uchiha wsunął się na kanapę obok niego.
- Nie lubisz?
- Lubię. Tylko rzadko piję - uśmiechnął się lekko unosząc szklankę do ust.
Potem siedzieli opróżniając jedną szklankę po drugiej i rozmawiając o głupotach. Jak się okazało blondyn miał mocną głowę, gdyż po czwartej szklaneczce wciąż był trzeźwy. W pewnym momencie Naruto przysunął się bardzo blisko do Sasuke opowiadając mu jeden ze swoich żartów, inaczej muzyka wszystko by zagłuszyła. Brunet objął go ramieniem, a widząc, że jasnowłosy nie protestuje roześmiał się szczerze rozbawiony jego dowcipem. Nagle w jego głowie rozbrzmiał głos Itachiego, a on momentalnie zesztywniał.
 Wysłałem Suigetsu żeby sprawdził, co u ciebie. Spodziewaj się go za 10 minut. Przekaż mu odpowiednie informacje i odpraw. Dobrze wiesz, że lubi nie stosować się do moich poleceń, a nie mam ochoty dzisiaj nikogo torturować, po za tym raczej nie chcesz żeby się wam naprzykrzał.
Świetnie, Suigetsu. Tylko jego potrzebował do szczęścia.
- Coś się stało? - jasnowłosy momentalnie wyczuł napięcie w jego mięśniach i teraz przyglądał mu się zaniepokojony.
- Będziemy mieli towarzystwo.
Dokładnie w tej samej chwili dostrzegł jednego z podwładnych brata wyłaniającego się z tłumu ludzi. Ciężko nie zauważyć białych włosów, złośliwego uśmiechu i czarnego stroju, charakterystycznego dla strażników.
- Witam, paniczu Sasuke - skłonił się jak zwykle słowo „panicz”, wypowiadając ironicznie. Brunet tylko skinął mu głową i wskazał miejsce naprzeciwko siebie.
- Jakich informacji chce mój brat?
- Masz brata? - zapytał zaintrygowany całą sytuacją Naruto.
- Potem ci wyjaśnię - pogładził obejmowane ramiona przyciągając spojrzenie Suigetsu.
- Uroczy - podsumował blondyna, wcześniej obrzucając go ciekawskim spojrzeniem. - Zatem, pan Itachi jest ciekawy jak ci się tu podoba, chociaż wnioskując po… hm znajomościach… chyba całkiem, całkiem.
- Jak zwykle za dużo mówisz - odparł chłodnym głosem. - Naruto, musimy na chwilę wyjść. Zostań tu. - powiedział już dużo łagodniej do jasnowłosego. Ten tylko skinął głową i pozwolił Sasuke wysunąć się z za stolika. Białowłosy posłusznie podążał za Sasuke do tylnego wyjścia z lokalu. Kiedy opuścili budynek i znaleźli się w odludnym miejscu odwrócił się do niego, przybierając chłodny wyraz twarzy.
- Ho ho co ja widzę. Wrócił dawny Sasuke.
- Nie pozwalaj sobie. Pamiętaj, z kim rozmawiasz - warknął.
- Wyluzuj. Znamy się nie od dziś - wywrócił oczami. - Potrzebuje listy osób, które w najbliższym miesiącu powinny zostać skazane. Itachi mówił, że ty ją masz. A tak po za tym, serio chciał się dowiedzieć jak ci idzie mieszkanie z ludźmi. Skoro w tym klubie zostawiłeś blondyna wpatrującego się w ciebie maślanym wzrokiem, wygląda na to, że dobrze ci idzie. Przekażę Królowi twoje pozdrowienia – dodał z ironią.
- Tak, pozdrowienia - powiedział podając mu kopertę, która pojawiła się w jego ręce jak na zawołanie. - Przekaż mu, że jak cokolwiek go interesuje zawsze może użyć telepatii. Przypomnij mu o tym.- pstryknął palcami, aby otworzyć przejście między wymiarowe.
- To ja znikam szefie - zasalutował z uśmiechem, a kiedy przeszedł przez bramę Sasuke na powrót ją zamknął i odetchnął z ulgą. Wracając do stolika zastanawiał się jak wyjaśni blondynowi całą sytuacje i fakt, że ma brata.
- Sasuke! Już jesteś - wykrzyknął Naruto widząc zbliżającą się postać. - Zastanawiałem się gdzie poszliście…
- Odprowadziłem go do samochodu - wyjaśnił niechętnie. - To znajomy mojego brata - nie słysząc żadnego komentarza, spojrzał na niego. Dostrzegając pytające spojrzenie kontynuował. - Tak, mam starszego brata - wywrócił oczami. - Osiem lat starszy, rzadko się widujemy.
- Aha.
- Tylko „aha”? Myślałem, że coś dodasz.
- A co mam mówić. Nie znam go.
- Racja - przytaknął kiwając głową. Uniósł szklankę z niedokończonym trunkiem do ust. - Do dna.
- Sasuke?- koło jego ucha rozległ się niepewny głos.
- Tak?
- Możemy już wracać?
- Nie chcesz jeszcze zostać?
- Nie bardzo - odstawił swoją szklaneczkę na blat stołu. - Chodźmy.
- Dobrze - zgrabnie wydostał się spomiędzy mebli od razu kierując do wyjścia. Kiedy Naruto go dogonił objął go ramieniem przyciągając bliżej siebie na co blondyn uśmiechnął się pod nosem pozwalając na ten gest. Przy drzwiach ciemnowłosy przepuścił swojego towarzysza przodem wygrzebując z kieszeni kluczyki do samochodu.
- Tak się właśnie zastanawiałem skąd ja znam tego białowłosego, a to przecież jeden z członków tej nowej kapeli rockowej!
- Kapeli rockowej? - mruknął rozglądając się za samochodem. - Itachi nie wspominał mi o upodobaniach Suigetsu.
- Co?
- Nic, nic. Tak tylko myślę na głos.
Naruto wzruszył ramionami podążając za nim. W pewnym momencie poślizgnął się na czymś. Upadłby gdyby nie szybka reakcja bruneta, który w ostatniej chwili chwycił go w pasie. Przyjrzał się jego twarzy z rozbawieniem, Uzumaki spodziewając się twardego lądowania mocno zacisnął oczy i skrzywił się nieznacznie.
- Uważaj, chyba nie chcesz się uszkodzić - powiedział miękko, pomagając mu odzyskać pion.
- Dzięki…- zmieszał się. -To wszystko przez tą ciemność, kompletnie nic nie widzę!
- Nie marudź. O tam jest nasz samochód - wskazał dłonią jakiś samochód, ciągnąc jasnowłosego za sobą. - Jedziemy do mnie.
- Moje zdanie się nie liczy? - zapytał z niedowierzaniem.
- I tak wiem, że chcesz więc… po co pytać? - odparł zadowolony z siebie.
Naruto szturchnął go łokciem w bok. Dotarli do samochodu przepychając się i śmiejąc.
- Skąd wiesz, że chcę? - wciąż rozchichotany blondyn przerwał ciszę ledwo słyszalnym szeptem.
- Po prostu wiem - Sasuke nachylił się do niego i delikatnie pocałował jego policzek, wprawiając w zdumienie chłopaka. Jasnowłosy wlepił spojrzenie niebieskich oczu w bladą twarz, by po chwili odchylić głowę na siedzeniu rozkoszować się przyjemnym mrowieniem policzka, w miejscu, które pocałował.

2 komentarze:

  1. Witam,
    czyli do klubu poszli, choć mogli trochę potańczyć, ciekawe jak zareaguje Naruto jak dwie się kim naprawdę jest Sasuke...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo za miłe słowa ;)
    Aoi

    OdpowiedzUsuń