sobota, 2 listopada 2013

Książę Ciemności VII

Tytuł: Książę Ciemności
Rozdział: 7/ ?
Beta: Nie
Paring: SasuNaru


Od szczęśliwego telefonu minęły już całe dwa dni w ciągu, których działo się naprawdę wiele. Najpierw wykłady, a zaraz po nich pędem na próby. Naruto chodził zaspany, ciągle ziewając.

            Sasuke był stałym gościem na sali prób. Poznał pozostałych członków zespołu i jak się okazało grali tam też Kiba i Shikamaru, wcześniej poznani przyjaciele blondyna, Deidara; jasnowłosy chłopak z kitką na czubku głowy i grzywką na pół twarzy oraz niejaki Sai, który od początku nie przypadł do gustu brunetowi. Wyraźnie interesował się Naruto! Uważnie obserwował jego poczynania względem jasnowłosego. Na szczęście daleki kuzyn Naruto, Gaara był menagerem ich zespołu i od czasu do czasu mocno zdzielił Saia na boku, kiedy ten wykonywał dziwne gesty w stronę niebieskookiego. Gdyby nie to, nie wiadomo czy aby ten cały Sai nie ucierpiałby w jakimś przypadkowym wypadku.
- Taaak, to by było dobre - bąknął pod nosem
- Hej Sasuke! - Naruto zbiegł z małej sceny kierując się prosto do bruneta siedzącego pośrodku sali w wygodnym fotelu. - Jesteś głodny?
- Nie. Ale ty pewnie tak. Ta ostatnia próba trwa już trzy godziny - pociągnął go na swoje kolana.
- No. Jestem już trochę zmęczony, ale w życiu nie powiem tego Gaarze - skrzywił się lekko. - Saaaasuke! Wracajmy… - zaczął jęczeć. - Mam dosyć na dzisiaj. Jutro koncert i tak lepsi już nie będziemy.
- Powiedz to im.
- Nie.
- To ja to zrobię - uśmiechnął się lekko gładząc go po włosach.
- Nie… nie trzeba. Jeszcze przećwiczymy tą pierwszą piosenkę i koniec - pocałował go przelotnie po czym porywając batona z jego dłoni biegiem ruszył na scenę.
- Jesteś wokalistą! Gdzie z tym żarciem! - wrzasnął Gaara.
- Wyluzuj, jestem głodny - uśmiechnął się szeroko przełykając to, co miał w ustach. - Po za tym ja też gram. A akurat tą piosenkę śpiewa ze mną Kiba. Jak zjem to się dołączę.
- A rób, co chcesz - machnął ręką.
- Ej! Zaraz. Przecież ja robię tylko za jego echo - uświadomił Gaarę szatyn.
- Eh… co ja z wami mam - przeciągną dłonią po twarzy. - Naruto, jeszcze pięć minut przerwy. Streszczaj się.
- Dobła. - zasalutował z pełną buzią.
- Kultura mój drogi – ciężko opadł na wzmacniacz niedaleko nich.
- Wydaje mi się, że już dawno zapomniał, co to oznacza - Shikamaru podniósł wzrok znad gitary basowej, którą właśnie zaczął polerować. Deidara zachichotał wstając z podłogi. Położył się tam gdyż sala nie miała kanapy, a fotele go nie satysfakcjonowały, natomiast Sasuke korzystał z wygód foteli obserwując Naruto. W pewnym momencie dostrzegł jakiś ruch po prawej, a zaraz potem nie lubiany przez niego Sai usiadł w fotelu obok.
- No więc Sasuke - powiedział z niechęcią. - Długo jesteście razem?
- Jakiś czas - odparł wymijająco nawet na niego nie patrząc.
- Jakiś czas… - powtórzył kiwając głową. - Gdzie się poznaliście? Na spacerku? - zapytał z ironią.
- Nie twoja sprawa - warknął. Co to ma być, jakieś przesłuchanie? - Nie masz nic ciekawszego do roboty? - zapytał już spokojnie.
- On będzie mój - usłyszał.
- Co proszę? - zaszczycił go kpiącym spojrzeniem onyksowych oczu.
- Naruto jest mój. Nie przegram z jakimś bogatym gówniarzem! - zacisnął usta.
- Uważaj na słowa. Nie wiesz, z kim rozmawiasz. - odparł z rozbawianiem. - Po za tym, już przegrałeś - zaśmiał się cicho. - Nie powinieneś się łudzić, że kiedykolwiek miałeś szanse u Naruto. Jesteś zbyt prymitywny dla niego - uśmiechnął się cynicznie. Cały czas uważnie śledził zmiany na twarzy swojego rozmówcy. Sai zerwał się z fotela rzucając groźne spojrzenie brunetowi, po czym z zaciśniętymi pięściami wrócił do kolegów z grupy.
- Dobra chłopaki! Koniec przerwy! Jedziemy od początku wszystkie pięć utworów, a potem do domu -  Gaara zaklaskał w dłonie z szerokim uśmiechem. – Pokażcie naszemu widzowi, na co was stać! - Sasuke pomachał im ręką dla zaznaczenia swojej obecności. Kapela zgodnie zaśmiała się i odmachali kłaniając się nisko. Tylko Naruto zamiast ukłonić się wyśpiewał do mikrofonu „ Witamy na koncercie!”.
- Co ci powiedział Sai? - Sasuke drgnął słysząc czerwonowłosego Gaare. Siedział obok poprawiając koszulę. Nie zarejestrował, kiedy podszedł tak blisko. Zapatrzył się na blondyna. Miał piękny, hipnotyzujący głos.
- Nic znaczącego - machnął ręką.
- Przecież widziałem jego minę - odparł. - Coś się stało?
- Pytał o mnie i o Naruto - uśmiechną się lekko. - Najwyraźniej jest chorobliwe zazdrosny o mojego blondyna.
- Ta - westchnął.- Od samego początku założenia zespołu kręcił się przy Naruto. Nawet kilka razy próbował się z nim umówić, ale spotkał się z kategoryczną odmową. Rok temu, kiedy Naruto po raz któryś z kolei odrzucił zaproszenie Saia, ten w przypływie złości mało nie zafundował Kibie miesięcznego pobytu w łóżku - skrzywił się.
- Co się wtedy wydarzyło? - zainteresował się tym. Skoro ten Sai tak się zachowuje, musi bardziej „pilnować” Naruto.
- No cóż… po tym jak Naruto mu odmówił zaczęli się kłócić, aż doszło do bójki. Kiedy Kiba odciągną Sai, ten przełożył swój gniew na niego. Nieźle się pobili. Żeby uspokoić Saia, Kiba musiał złamać mu nos i kilka żeber.
- No, no- zacmokał. - Z tego Saia to niezłe ziółko.
- A żebyś wiedział. Pilnuj Naruto - dodał jeszcze za nim całą swoją uwagę skupił na zespole.
No cóż. Skoro sprawa wygląda jak wygląda to trzeba dokładniej przyglądać się czarnowłosemu Saiowi.
            Próba skończyła się równo godzinę później. Brunet wstał żeby rozprostować kości, w końcu siedział w tym fotelu kilka godzin. Naruto od razu do niego podszedł wieszając mu się na szyi i opierając głowę na jego ramieniu. Sasuke przytulił go do siebie.
- Zmęczony?
- Jak diabli - wymamrotał. - Weźmiesz moją gitarę? Nie mam siły jej nosić.
- Wiedziałem, że po to do minie przyszedłeś! - nacisnął palcami punkt na żebrach. Naruto zachichotał.
- Przestań - zaczął się wiercić. - Ee… ej no Sasuke! Łaskoczesz! - zaśmiał się łapiąc go za nadgarstek. - Chodźmy już - drugą ręką, którą wciąż opierał na jego szyi przesunął po delikatnej skórze drażniąc ją paznokciami.
- Tylko wezmę sprzęt - odpowiedział odsuwając się.
- Gołąbeczki, czas do domu! - zawołał szatyn pakujący swój instrument.
- Zamknij się Kiba ! - odkrzyknął śmiejąc się. Po czym wrócił spojrzeniem do bruneta. - Już?
- Tak. Mógłbyś, chociaż starannie pakować ją do pokrowca, a nie kłaść na wierzch bez zapinania. - powiedział z przyganą w głosie.
- Daruj. Jestem zmęczony - mruknął.
- Widzę - zmierzył go spojrzeniem.- Zbladłeś. Reszta bez zmian.
- Miło słyszeć - ziewnął przeciągle. - Jutro chyba odpuszczę sobie wykład.
Wychodząc pożegnali się z resztą machając im. Na dworze Naruto zadrżał, kiedy zawiał wiatr.
- Gdzie masz kurtkę?
- Zostawiłem w samochodzie - potarł ramiona rozgrzewając się odrobinę.
- Trzymaj - Sasuke zdjął ciepłą skórzaną kurtkę okrywając nią ramiona blondyna. - Ja mam jeszcze bluzę, a samochód stoi dosyć daleko - dodał widząc jego spojrzenie.
- Dziękuje Sasuke - uśmiechnął się czule biorąc go za rękę. -  Odpuszczamy wykład i śpimy do południa?
- Co tylko chcesz - zaśmiał się.

1 komentarz:

  1. Witam,
    cudny rozdział, Sasuke nie odstępuje Naruto nawet na krok, a teraz pojawił się jeszcze Sai, który zacznie chyba grac na nerwach Sasuke, Gaara jest kuzynem Naru i jak widać bardzo się o niego troszczy...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń