sobota, 2 listopada 2013

Lazurowy Ocean 1

Tytuł: Lazurowy Ocean
Rozdział: 1/ 8
Beta: Nie
Paring: SasuNaru


- Cholerne korki - warknął niezadowolony wyrzucając niedopalonego papierosa przez okno. Od godziny siedział w tym przeklętym samochodzie czekając aż coś łaskawie się ruszy. Ale nie! Bo przecież, po, co? Ludzie nie mają innych zajęć niż stanie w jakimś korku! Nieźle już wkurzony po raz któryś z kolei uderzył w klakson po środku kierownicy. Chociaż tak może sobie ulżyć.

Dzisiaj musiał wcześniej wstać, gdyż jeden z ważnych klientów jego firmy czy jak woleli nazywać to inni, wydawnictwa chciał przedyskutować projekt nowej powieści, a że miał czas tylko rano… cóż, musiał się dostosować. Jego ojciec zajmował się w większości papierkową robotą, -chociaż dużo też zwalał na niego- i realizowaniem bieżących projektów, więc spotkania z inwestorami, klientami i dostawcami zostawiał swoim synom. I do tego jemu trafiali się ci najbardziej denerwujący! Właściwie wszystko go w tej chwili niemiłosiernie wkurza. Przymknął oczy, głowę odchylając na oparcie fotela. Czemu to tak długo trawa? Doprawdy, powinni zamykać takich idiotów jak ci, którzy robią korki na ulicach. Tak, to by ich czegoś nauczyło.
Uchylając powieki zauważył jakiś ruch daleko z przodu, a niecałe dwie minuty później, jechał inną drogą w kierunku swojego domu. Kiedy tylko samochody ruszyły czym prędzej zjechał z głównej autostrady na inną, mniej używaną drogę. Co prawda była mniej zadbana i jechało się na około ale gdyby pojechał tędy od razu, dotarłby do domu już cztery razy, podczas gdy chcąc pojechać na skróty przedłużył drogę o jakieś półtora godziny. Skonsternowany rzucił okiem na zegarek; miał już tylko godzinę żeby przygotować się na bankiet jednego z ich najważniejszych inwestorów. Zapewne pojawią się również przedstawiciele innych wydawnictw czy drukarni oraz politycy. Oni pchają się wszędzie. Jego rozmyślania przerwał głośny dzwonek telefonu leżącego obok niego na siedzeniu pasażera. Sięgną ręką i zerknął na wyświetlacz, po czym marszcząc lekko nos przyłożył aparat do ucha.
- Tak Kakashi? - mruknął na powitanie.
- Jesteś gotowy? - odpowiedział mu roześmiany głos.
- Dopiero jadę do domu. Utknąłem w korku - westchnął cierpiętniczo.
- Trzeba było jechać bocznymi dróżkami, a nie wystartowałeś na autostradę! - zaśmiał się rozbawiony.
- Kakashi! Igrasz z ogniem - warknął. - Widzimy się za godzinę w umówionym miejscu.
-Hai, hai. A i lepiej weź coś na uspokojenie, bo jeszcze tam kogoś zabijesz! - zachichotał po czym rozłączył się.
- Słowo daję, zaraz to jego zabiję - odłożył telefon na wcześniejsze miejsce zapalając papierosa.

***

Wychodząc z łazienki poprawiał mankiety bordowej koszuli i spojrzał w lustro układając włosy. Kruczoczarne kosmyki gdzie niegdzie odstawały, a długa grzywka, lekko przysłaniała onyksowe oczy. Koszula trochę przylegała do ciała pokazując umięśniony brzuch, a dopasowane spodnie eksponowały zgrabne pośladki i dobrze wyglądające nogi. Uśmiechnął się kącikiem ust wkładając marynarkę. Zabrał jeszcze portfel, telefon i kluczyki, po czym opuścił apartament.
Pod hotel, w którym odbywał się bankiet jechał niecałe dziesięć minut. Umówił się z Kakashim pod głównym wejściem. Niezbyt oryginalnie, ale cóż, z tym człowiekiem nie da się inaczej. W dodatku znając jego hm… upodobania spóźni się tak dla zasady. Powolnym krokiem ruszył w stronę wejścia, od razu zauważając srebrne, prawie białe włosy ułożone w abstrakcyjną fryzurę. Nastroszone włosy postawione do góry, jednak jakimś cudem przechylające się w lewą stronę- po za grzywką, która opadała na opaskę zasłaniającą jedno oko Kakashiego. Sasuke naprawdę nie wiedział jak on to robi, że jego włosy kompletnie ignorują prawa fizyki, albo raczej jak srebrnowłosy je tak układa, że takowe prawa mają gdzieś. Jego przyjaciel też miał na sobie garnitur, ale w ciemnym odcieniu szarego. Do tego czarna koszula i jakby purpurowy krawat. Z tej odległości nie był w stanie określić, jaki to kolor. Oczywiście nieodłączna cześć garderoby mężczyzny, maska zakrywająca pół twarzy też była dopasowana kolorystycznie.
Widząc ich koło siebie można by pomyśleć, że są jakimiś modelami, bowiem obaj mogli poszczycić się wręcz zniewalającą urodą. Sasuke dotknął ramienia Kakashiego zwracając na siebie jego uwagę.
- O jesteś.
-Ta. Widziałeś kogoś znajomego? - mruknął rozglądając się na boki.
- Jak zawsze. Pełno dziadów - wywrócił oczami. - Ale widziałem Itachiego.
-Itachiego? Czyżby mój drogi braciszek też był zaproszony? -  powiedział z kpiną.
- O co chodzi? Kiedyś nie mieliście ze sobą problemów.
- I dalej tak jest - odpowiedział brunet wesoło. Skinął głową ochroniarzom, na co ci skłonili się przed nimi.
- Och wkurza mnie to - szepnął Kakashi.
- Możesz poczuć się jak ktoś ważny - mruknął.
- Sasuke! - dźgnął go łokciem w żebra.
- No, co? Mówię prawdę - uśmiechnął się niewinnie.
- Tak, tak - pokiwał głową. - Masz rację. Czujmy się jak królowie - wypiął dumnie pierś.
- Przestań. Przecież tylko żartowałem - spojrzał na niego krytycznie zabierając z tacy przechodzącego kelnera dwa kieliszki. - Trzymaj. Sam byś sobie nie wziął.
- Masz rację. Po co kieliszek, kiedy można iść po całą butelkę? - zaśmiał się głośno zwracając tym uwagę kilku osób koło nich. Brunet upił łyk alkoholu, jak przystało na takie przyjęcie dobrej marki. Stanęli koło kolumny w stylu jońskim, pomińmy fakt, że cała sala była przyozdobiona różnym greckimi motywami. Westchnął, kolejne nudne przyjęcie.
- Sasuke! - gdzieś po prawej stronie rozległ się krzyk, którego nie dało się pomylić z niczym innym. Brunet uderzył się dłonią w czoło.
- Co za idiota! - powiedział sam do siebie patrząc jak jego starszy brat przedziera się przez tłum inwestorów i ich żon zmierzając w ich kierunku. Usta Itachiego zdobił szeroki uśmiech. Był ubrany podobnie jak młodszy; czarny garnitur, czarny krawat, ale koszule miał białą. Długie włosy związał w kitkę. Po za tym był wyższy o kilka centymetrów od ciemnowłosego, a pod oczami miał dwie lekko skośne zmarszczki, które miał od urodzenia i o dziwo był z nich niezmiernie dumny.
- Witaj braciszku!- chciał go uściskać ale ten się odsunął więc tylko zmierzwił mu włosy dłonią.
- Tachi, nie jestem już dzieckiem! - naburmuszył się.
- Och, przestań. Powiedz mi lepiej jak ci się tu na razie podoba?
- Dopiero przyszliśmy - wtrącił się Kakashi. - I póki, co nie widzę żadnej różnicy po za innymi bankietami.
- Ta, wszędzie garnitury i drogie suknie, co? - zaśmiał się Itachi.
- Raczej chodziło mu o to, że jak zawsze jest nudno - wzruszył ramionami. - Właściwie przypomnij mi, po, co tu jesteśmy?
- Ty tylko do ozdoby - wyszczerzył się. - Ja i ojciec musimy coś załatwić.
- Aha - mruknął niezadowolony.
- Czyżby szanowny pan Fugaku Uchiha wreszcie wyszedł ze swojej jaskini? - sarknął srebrnowłosy na co Itachi parsknął śmiechem, a Sasuke lekko się uśmiechnął.
- A właśnie, prawie bym zapomniał. Miałem ci przekazać, że od jutra zaczynasz tak jakby nową pracę.
- Nową? - znacznie zmarszczył brwi.
- Nie wiem czy wiesz, ale po ostatnich negocjacjach uzyskaliśmy dla naszej firmy wybitnie utalentowanego mangake. Jak wiesz każdy z nich musi mieć swojego hm… nazwijmy to na początek… mentora - uśmiechną się. - No, więc ojciec przełożył na mnie wszystkie twoje obowiązki, ale za to ty musisz zająć się nowym.
- Och, super - sarknął. - Jak się nazywa? Wiemy coś o nim?
- Oczywiście, że tak! - wykrzyknął natychmiast. - Nazywa się Uzumaki Naruto.
- Uzumaki? - wszedł mu w słowo. - Syn Minato Namikaze?
- Yhym, ten sam - uśmiechnął się przebiegle. - Będzie tu dzisiaj ze swoim promotorem Jirayą.
- Dobrze wiedzieć - mruknął. - Mam być niańką?
- Jak go zobaczysz będziesz dziękował ojcu, że wybrał akurat ciebie - Sasuke dostrzegł błysk w oczach brata.
-Oby - uśmiechnął się nikle.
- Dobra chłopaki, ja uciekam - mrugnął do nich. - A Sasu jeszcze jedno! Obserwuj drzwi - zaśmiał się po czym zniknął w tłumie ludzi.
-Yh, jak zwykle - mruknął pod nosem.
- Mhym skoro Itachi mówi, że ci się spodoba to ja bym się już zaczynał cieszyć  - Kakashi sugestywnie poruszył brwiami. Nie było tajemnicą, że Sasuke jak i Kakashi wolą chłopców niż kobiety, a Itachi jak nikt zna upodobania własnego brata, w końcu nie jedno razem przeszli. Ale w tej chwili nawet najpiękniejszy chłopak nie załagodzi jego zirytowania. Przecież ma być jakąś niańką! Niańką nowicjusza, który ma ponoć talent. Prychnął cicho. Każdy z nich ma niby talent. Teraz tylko okaże się czy ten talent jest prawdziwy. Dopiero, co dzisiaj narzekał na denerwujących klientów, a teraz, co? Kiedy dostał szanse uwolnienia się od nich jeszcze marudzi. Zaśmiał się cicho kręcąc głową. Pożyjemy zobaczymy.
- Tsa… będę niańką - mruknął. - Chodźmy coś zjeść. Zgłodniałem.
- Dobry plan - uwiesił się na jego ramieniu na chwilę. - Myślisz, że ten mały będzie fajny?
- Jaki mały? - Sasuke zmarszczył brwi.
- No ten Naruto.
- Nie wiem.
- Nie interesuje cię to, choć trochę? - spojrzał na niego pytająco.
- Jutro i tak go zobaczę - wzruszył ramionami. - Więc chwilowo nie.
Tak naprawdę ciekawiło go to bardzo. Nawet nie wie, w jakim wieku będzie chłopak. Podejrzewa około dwudziestu lat, jak większość początkujących mangaków, chociaż kto powiedział, że jest nowicjuszem? Westchnął. Może akurat trafi się mu fajny „partner”? Od niechcenia spojrzał na drzwi pakując do buzi jedną z łososiowych przekąsek. Kakashi od razu rzucił się na napoje i słone paluszki zostawiając go samego.
Sasuke spojrzał na drzwi akurat w tym momencie, w którym na sale wchodził ów Naruto ze swoim promotorem. Wiedział, że to oni, gdyż Jiraya był dość znany w ich świecie - a Naruto okazał się bardzo podobny do ojca. Głównie przez swoje erotyki, które nawiasem mówiąc Kakashi uwielbiał, a do tego miał dość… specyficzny wygląd.
Długie, białe sterczące włosy, dość masywna budowa ciała i czerwone tatuaże na policzkach. Nikt nie wie, co miały prezentować czy pokazywać, ale nikt też, nie śmiał kwestionować dziwnych wyborów mistrza erotycznej sztuki.
Jego wzrok od razu padł na idącego u jego boku blondyna. Już z daleka mógł dostrzec, że chłopak jest wysoki, jednak nie wyższy od niego, może nawet troszkę niższy, jest szczupły i dobrze zbudowany, oraz dobrze ubrany. Miał na sobie czarny garnitur, błękitną koszulę i pomarańczowy krawat, a na nogach trampki z błękitnymi sznurówkami. Brunet uśmiechnął się lustrując go wzrokiem. Przeniósł spojrzenie wyżej, na jego włosy, o bardzo ładnym odcieniu blondu i zachichotał cicho. Włosy miał najeżone jak jeżozwierz, podczas gdy grzywka i część przy twarzy układała się miękko. Wyglądało to tak jakby ktoś z przodu dokładnie go uczesał, zapominając o reszcie włosów. Poruszał się delikatnie i z gracją. Twarz też wyglądała całkiem, całkiem; chociaż nie mógł za dożo powiedzieć z tej odległości. W każdym razie był przystojny.
- Ooo Sasuke podoba się to, co widzi! Mam rację? Mam? Mam? - Kakashi zauważył.
- Nie… - powiedział cicho. - No dobra może trochę - przyznał cicho po chwili. - Ale to nie zmienia faktu, że będę niańką.
- Bardzo przystojną niańką, dodaj - uśmiechnął się pod maską.
- Dobra. Idę - zaśmiał się cicho z jego słów.
- Gdzie? - zdziwił się.
- Poznać się z nim. W końcu jutro mamy zacząć razem pracować. Wypadałoby się przywitać - niechętnie wytłumaczył.
- No ok. Do zobaczenia później - odszedł w tylko sobie znanym kierunku sugestywnie ruszając do bruneta brwiami. Ten tylko pokręcił z rezygnacją głową i uśmiechając się delikatnie, ruszył w stronę zdezorientowanego chłopaka, którego promotor właśnie z kimś rozmawiał.

5 komentarzy:

  1. Postanowiłam, że skomentuję, gdy przeczytam całość, ale już mam coś do powiedzenia. :d

    Po pierwsze, rozpier**liło mnie Twoje stwierdzenie w stosunku do polityków, że wszędzie się pchają xD

    Po drugie, ten sam błąd, który wskazałam w poprzednim komentarzu - piszę, bo może zechcesz poprawić :) jak i powtórzenie słowa 'włosy' przy opisie bodajże, Jirayi.

    Ogólnie, zaciekawiłas mnie pomysłem, źe Naruto to mangaka! :D

    Inata - chan

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam,
    no ciekawe, och te rozmowy Kakashiego i Sasuke, tylko czemu Naruto jest Uzumaki jak wiedzą, ze jest synem Namikaze, już, mogło być Uzumaki-Namikaze...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, hej :3
      Cóż, to dlaczego dałam Naruto tylko nazwisko mamy wyjaśni się jeszcze później, lecz mogę podpowiedzieć, że chodzi głównie o bezpieczeństwo Naru :)
      Aoi

      Usuń
  3. Witaj!
    Rozdział bardzo przypadł mi do gustu, chociaż boli mnie praktyczny zanik przecinków. ;/ Mimo wszystko podoba mi się Twój styl pisania, mam nadzieję, że dalsza fabuła mnie nie zawiedzie. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, witam. :)
      Miło mi, że Ci się podoba. Z przecinków mogę się wytłumaczyć, pisałam to jeszcze na wordpadzie i nieraz zapominałam o pewnych rzeczach, pisząc pod wpływem nagłej weny. ;p Niemniej jednak poprawię jak najszybciej! Dziękuję i zapraszam do kolejnych rozdziałów.
      ~ Aoi

      Usuń