sobota, 2 listopada 2013

Lazurowy Ocean 5

Tytuł: Lazurowy Ocean
Rozdział: 5/ 8
Beta: Nie
Paring: SasuNaru


Następnego dnia Sasuke zastał Naruto krzątającego się po ich biurze. Sam wolał przyjść wcześniej niż później, z reguły się nie spóźniał, czekanie na kogoś potrafi być upierdliwe. Sam pamięta, jak kiedyś czekał na Itachiego prawie dwie godziny pod domem, bo ten, zapomniał dać mu klucze przed wyjściem na uczelnie.

Mile zaskoczony zapachem kawy wypełniającym pomieszczenie podszedł do blondyna od tyłu - a ponieważ słuchał muzyki nie zauważył go - z cwaniackim uśmiechem nachylił się lekko w stronę drugiego ciała. Chwycił go w pasie, palce dłoni wbijając mu w żebra. Jasnowłosy pisnął głośno, wyrywają się i od razu ściągając słuchawki.
- Śmierci mi życzysz?! - zawołał z wyrzutem chwytając się dłonią za serce. - Zawału dostanę przez ciebie!
- Ha ha ha… żebyś widział swoją minę! - wybuchnął gromkim śmiechem, aż zgiął się wpół. Od dawna nie miał okazji tak się pośmiać. Kilka minut później zmuszony był do zrobienia uniku - wciąż się śmiejąc zachłysnął się powietrzem- gdyż Naruto rzucił w niego pierwszą lepszą książką. Padło akurat na opasły tom podstaw rysunku, który dostał na piętnaste urodziny od rodziców. Naburmuszony wydął policzki w charakterystyczny sposób.
- Zrobiłem Ci kawę. Wczorajsza wystygła - powiedział tonem obrażonego pięciolatka.
- Tak? - otarł łezką; ostatni ślad po napadzie śmiechu, a blondyn tylko pokazał mu kubek na stole.
- To… ja się zajmę opracowaniem fabuły - dodał cicho siadając na swoim miejscu bokiem do bruneta. Sasuke zdziwiony zachowaniem towarzysza, chwycił w dłoń kubek, upił kilka łyków i odwróciwszy się w stronę miejsca pracy Naruto, rzucił mu podejrzliwe spojrzenie.
- Skąd wiedziałeś ile słodzę?
- Bo…
- I, że lubię z mlekiem? - zmrużył oczy ale kąciki ust mu drgały.
- No, bo ja zapytałem Itachiego-sama - odwrócił głowę.
- Itachi-sama - parsknął.- Wystarczy Itachi - machnął ręką robiąc kilka kroków w jego stronę.
- Smakuje ci? - wskazał głową jasnobrązowy płyn, wlepiając w niego lazurowe ślepka. Musiał unieść brodę nieco go góry, ponieważ stojący nad nim Sasuke z tej perspektywy wydawał się niesamowicie wysoki. I niesamowicie przystojny. Uchylił lekko usta słysząc własne myśli.
- Bardzo - brunet położył dłoń na jego rozczochranej czuprynie. - Dziękuje - uśmiechnął się ciepło głaszcząc jasne włosy. Dłoń przesunął trochę niżej, kciukiem gładząc skrawek odkrytego karku. Po chwili jakby się otrząsną i odwróciwszy się usiadł na swoje miejsce. Nie zobaczył już jak policzki Blondyna pokrywają się rumieńcem, a on sam spuszcza głowę nieco niżej, aby ukryć się pod przydługimi włosami.
Dwie godziny później obaj mieli już dosyć siedzenia w zamkniętym pomieszczeniu. Na dworze panował upał, a choć pomieszczenie posiadało klimatyzację było w nim piekielnie gorąco. Na dworze było, co najmniej dwadzieścia osiem stopni Celsjusza, zupełnie inaczej niż dzień wcześniej. Sasuke coś klikał przy komputerze, natomiast Naruto to coś pisał, to nabazgrał coś na czystej kartce…
- Neee Sasuke? - odezwał się wychylając z krzesła.
- Hn?
- Możemy gdzieś wyjść?
- Gdzie chcesz iść w taki upał? - pozornie nie okazywał zainteresowania.
- Na dwór - sarknął. - To chyba oczywiste!
- Skończyłeś fabułę? - odwrócił się patrząc spod czarnej grzywki.
- Nie. Zrobię potem - wyszczerzył się. - Sasukeeee.- jękną widząc niedowierzającą minę bruneta. – Serio. Przecież musze to zrobić… - dodał ciszej wciąż się szczerząc.
- No nie wiem…- droczył się z nim. Sam chciał jak najszybciej wyjść z tego piekła w czterech ścianach, a do tego nadarzała się idealna okazja do rozpoczęcia jakiegoś działania, w kierunku blondyna. Stwierdził, że jak nie zrobi czegoś teraz później będzie tylko trudniej. Wczoraj zapomniał o spacerze, ale nic straconego, nadrobi dzisiaj. Uśmiechnął się pod nosem. – Dobra. Zobaczę, co da się zrobić - wyciągną telefon z kieszeni od razu wybierając numer Kakashiego.
- Kakashi? Słuchaj. Mamy dzisiaj coś ważnego?
- …
- Wcale nie - oburuszył się. - Jiraya, mówił mi to samo - mruknął z rezygnacją.
- …
- Yhym…
- …
- Nie, nie jest. To sprawa Itachiego. Ja nie zajmuję się jego inwestorami! Cholera, Kakashi!
- …
- Uh… zamknij się już - sapnął. - Po prostu chcemy wyjść z Naruto… - zmarszczył na chwilę brwi. - Tak.
- …
- Dobra, dobra. Nie ja mianowałem cię sekretarką - cmoknął.
- …
- Tym bardziej  - uśmiechnął się. - Przydaj się na coś i załatw, to tak, żebym nie miał problemów. Nie żebym kiedykolwiek je miał…
- …
- Trzymaj się - zaśmiał się głośno odkładając słuchawkę.
- I co? - Naruto nie wytrzymał nawet sekundy.
- Bierz, co ci potrzebne i idziemy na spacer - uśmiechnął się dotykając jego łokcia. - Aha… Naruto? Na dzisiaj koniec naszej pracy.
- O ja! Super! - wykrzyknął, a oczy zaświeciły mu się jak dwa błyszczące kamyczki.
- Właściwie to, czemu musiałeś do nich dzwonić? Nie możesz wychodzić, kiedy chcesz?
- Mogę. Po prostu nie lubię zostawia firmy ot tak, na pastwę losu - przyjrzał mu się. - Oczywiście, w miarę możliwości - mrugnął, po czym zaczął rozglądać się za kluczami. Bądź, co, bądź musieli zamknąć biuro.
- Tu są - pokazał trzymany przez siebie przedmiot. - Ja zamknę.
- Ok - mruknął krótko.
       Chwilę później wyszli z budynku, zgodnie kierując się w to samo miejsce; do prywatnego parku firmy Uchihów. Ostatnim razem Sasuke nie czuł potrzeby informowania o tym jasnowłosego, zapewne teraz też jej nie poczuje. Rzadko ktoś tam bywał, nikt nie miał czasu, ale brunet bardzo lubił to spokojne miejsce, w końcu sam zaprojektował pewną część tego parku. Spojrzał w prawo na uśmiechniętego Naruto. Ciekawe, o czym myślał, że wprawiało go to, w tak dobry humor.
- O czym myślisz? - nie wytrzymał.
- Właściwie to o niczym konkretnym - wzruszył ramionami. - Podziwiam samochody na ulicach.- pokazał szereg białych ząbków.
- Wydasz pierwszą mange i zafundujesz sobie szereg takich aut w garażu - zaśmiał się cicho, niby niechcący trącając dłoń jasnowłosego własną, trochę za długo przytrzymując swoją przy jego.
- Tak - również się zaśmiał zakładając ręce za głowę. - Może. Chociaż pewnie będzie mi szkoda pieniędzy na tyle samochodów!
Powili zbliżali się do parku, przed którym tym razem była zamknięta brama, a obok niej w strażnicy siedział ochroniarz. Skłonią głowę przed Sasuke, kiedy przechodzili obok, od razu otwierając im bramkę. Widać, ciężko nie poznać Bruneta, szczególnie skoro przychodził tam od samego początku istnienia parku, a w wyjątkowo ciężkie dni nawet po kilka razy. Eh… ta praca. Lepiej teraz o niej nie myśleć, nie, mając Naruto koło siebie…
- O jacie! - wykrzyknął wyrywając Uchihę z chwilowego zamyślenia. - Tutaj jest fontanna! Ale czad! - podbiegł do niej uradowany. - Wcześniej jej nie widziałem, była tu cały czas? - obskakiwał ją dookoła, co chwila odwracając się do Sasuke z szaleńczym uśmiecham na ustach.
- Owszem była - odparł spokojnie siadając wygodnie na ławce, umiejscowionej najbliżej fontanny. - Tylko uruchomili ją wczoraj. W nocy mieni się różnymi kolorami - dodał wiedząc, że to najbardziej go zainteresuje.
- Kolorami? - podbiegł do niego, niemal rzucając się na jego osobę.
- Tak, kolorami - rzekł dobitnie.
- Przyjdziemy tu? - złapał go za ręką mocno ją ściskając i lekko pochylając się w jego stronę, czym zupełnie go zaskoczył.
- Em… no…
- Proszę! Przyjdźmy tu! Proszę, proszę, proszę! - przeciągną sylaby. - Sasuke… - spojrzał spod rzęs, układając usta w parodię uroczego dzióbka.
- No nie wiem, nie wiem - powiedział z lekkim uśmiecham wpatrując się w jego oczy intensywnie. Już w pierwszej chwili, kiedy tylko go zobaczył, te oczy przysłoniły mu cały świat. - Zdajesz sobie sprawę, że to będzie wyjście po za pracą? - zauważył cwaniacko.
- Eeee… tak - nutka niepewności w głosie, mocniejszy uścisk na dłoni. - Jak nie chcesz to nie… - chciał puścić jego dłoń, ale Brunet mu na to nie pozwolił, przykrywając ją swoją.
- Żartuje, młotku. Możemy przyjść tu, nawet i nad ranem, jeśli chcesz - czy on to powiedział? Uśmiechnął się do swoich myśli, jak i do rozmówcy. Uchiha sam proponuje jakieś wyjście, które nie jest chlaniem w barze, albo nudnym bankietem, niesamowite. Zapewne Kakashi powiedziałby to samo. Właśnie Kakashi! Dawno gdzieś nie wychodzili, teraz ma okazje. Pod pretekstem przyjacielskiego wyjścia, z kumplem na imprezę, będzie mógł zabrać ze sobą Naruto i rozpocząć działanie! Eh… do diabła z tym postanowieniem. Naruto cholernie mu się podoba! Nie zamierza przepuścić takiej okazji. Jeszcze będzie jego! Tak, to jest cel na najbliższy czas: zdobyć serce Naruto. On już jego zdobył. Ten uśmiech, oczy, spontaniczne gesty. Mimo iż poznał go zaledwie niecałe trzy dni temu, totalnie go zauroczył i zawrócił mu w głowie. Nie przepuści takiej okazji, o nie! Zamrugał kilka razy przyglądając się roześmianej twarzyczce Blondyna. Tak, Naruto będzie jego i to już niedługo.
- Naruto? - zapytał puszczając jego dłoń i tym samym zwracając na siebie uwagę paplającego o niczym jasnowłosego. - Masz wolny wieczór?
- Na przykład, kiedy? - przekrzywił główkę lekko prawo.
- Na przykład dzisiaj - uśmiechnął się do niego.
- Ano mam. A co?
- Dasz się zaprosić na przykład na piwo? - uważnie śledził reakcję towarzysza. - Kakashi - ten, u którego nas zwalniałem - też by z nami poszedł.- dodał, ale widząc marszczące się delikatnie brwi zastanowił się, czy dobrze zrobił wspominając o nim.
- Dobra, ale pod jednym warunkiem - zmrużył oczy.
- Jakim? - zapytał natychmiast.
- A takim - przybliżył się zniżając głos do szeptu. - Że przyjdziemy tu zobaczyć fontannę mieniącą się kolorami! - słysząc to Sasuke wybuchnął niepohamowanym śmiechem. - Co cię śmieszy? Draniu! Tak nie ładnie!
- Po prostu, jesteś taki uroczy z tą swoją dziecinnością! - otarł łezkę, która pojawiła się w jego oku.
- Uroczy? - prychnął z niedowierzaniem.
- Ano uroczy - ponownie się do niego uśmiechnął, tym razem ukazując zęby. Widział, że ten uśmiech na chwilę go oszołomił. I dobrze, to znaczy, że być może on też odczuwa zainteresowanie nim. Spojrzał na zegarek.
- Jak mamy gdzieś iść, powinienem się zbierać. Muszę coś jeszcze załatwić.
- Ale Sasuke! Dopiero przyszliśmy - burknął zawiedziony.
- Jeszcze tu przyjdziemy. Obiecuję - zapewnił i pogłaskał go czule po głowie, uśmiechając się lekko. - Do później! - odwrócił się zmierzając w stronę parkingu. Za sobą usłyszał ciche, zdziwione „ Na razie”.
       Tak naprawdę nie miał dzisiaj nic do załatwiania. Najzwyczajniej w świecie, nie mógł wytrzymać już w towarzystwie Naruto, czując, że jakby jeszcze chwilę z nim posiedział nie wytrzymałby i przyciągając mocno do siebie, pocałowałby go. Co prawda, chciał to zrobić, i to bardzo, ale nie mógł tak nagle go pocałować, na ławce w parku. Chociaż technicznie rzecz biorąc to… Dosyć myślenia Sasuke. Dziś wieczorem. Tak, trzeba to tylko dobrze rozegrać. Jak to ostatnio weszło mu w nawyk, wsiadł do samochodu z uśmiecham na ustach ciesząc się na dzisiejszy wieczór, uruchamiając samochód najpierw zapalił papierosa, a później wykręcił numer do Kakashiego.

5 komentarzy:

  1. Przeczytałam i teraz pozostaje mi tylko czekać na kolejną notkę do tego opowiadania, mam nadzieje, że pojawi się szybko :)
    Muszę przyznać, że dość fajnie się czytało, a historia jest dość oryginalna, dlatego też dodaje tego bloga do obserwowanych :)
    W każdym bądź razie życzę ci weny i pozdrawiam serdecznie,
    Lena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi słyszeć, że przyjemnie się czytało :) Prawdę mówiąc, to opowiadanie jako jedyne mam skończone, ale czytając je któryś raz z kolei doszłam do wniosku, że czegoś mi w nim brakuje i teraz poprawiam te rozdziały. Przypuszczam, że za niedługo powinna pojawić się szósta część.
      Miło mi również, że znalazłam się na liście twoich obserwowanych >.< Dziękuję i pozdrawiam :3
      Aoi

      Usuń
  2. Kurde, skasowało mi taki piękny i długi komentarz ;(

    No dobra , to tak. Podtrzymuje to, co pisałam wcześniej, o czym również wspomniała Lena, historia jest oryginalna i bardzo ciekawa. Fabuła wciąga i aż chce się więcej.

    Podoba mi się jednak Twój Sasuke. Wiem, na początku miałam jakiś tam problem, że mało uchihowski, ale teraz zmieniłam zdanie. Twój Uchiha jest bardzo sympatyczny i na swój sposób wyjątkowy. Lepszy, niż taki Drań i mroczny dupek..

    Co mi się podoba najbardziej? Tę czule gesty, typu dotknięcie dłoni przytrzymanie jej, głaskanie po karku, włosach.. Każdy taki opis sprawiał, że się uśmiechałam.

    Ciekawi mnie wątek siostry Naruto.. i to bardzo ;)

    No cóż, ogólnie jestem na tak i z niecierpliwością będę czekała, na nowy rozdział tego opowiadania ;)

    A co jeszcze.styl pisania mi się podoba. Mało błędów, poprawne zdania.. Sama przyjemność czytać ;p

    Pozdrawiam
    Inata - chan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, zawsze mam uśmiech na mordce czytając takie komentarze :3
      Choć sama bardzo lubię czytać o Sasuke mrocznym draniu, nie mam serca kreować go na takiego do końca bezwzględnego. Doszłam do wniosku, że miłą odmianą może okazać się pokazanie jego charakteru z innej strony, tej przyjemniejszej :)

      Usuń
  3. Witam,
    cudny rozdział, Sasuke śmiejący się i który można powiedzieć, że wpadł w sidła Naruto i pragnie go zdobyć, rozkochać w sobie...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń