sobota, 2 listopada 2013

Pomarańczowy Płomyczek III

Tytuł: Pomarańczowy Płomyczek
Rozdział: 3/ ?
Beta: Nie
Paring: SasuNaru

Obudziło go delikatne potrząsanie jego ramieniem.
- Naruto. Naruto. Naruto, wstawaj do cholery, bo inaczej cię potraktuje!- Poczuł silniejszy nacisk na ramie i złowrogi syk do ucha. Otworzył oczy i ujrzał czarne tęczówki. Sasuke kucał przed nim i wbijał mu palce w ramię.

- Chodź, wracamy do pokoju.- powiedział i pomógł mu wstać.
- Która godzina?
- Druga trzydzieści.- blondyn wytrzeszczył oczy w zdumieniu.
- Spałem tu, aż… dziewięć godzin?
- Co? Spałeś? Nie byłeś z Kakashim-sensei?
- Eeee. Nieważne…-zmieszał się.
- Idziemy.
Blondyn wstał z krzesła jednak pozostałości snu i zmęczenie dały o sobie znać i już po chwili jasnowłosy opierał się o ramie przyjaciela, który złapał go w ostatniej chwili przed upadkiem na ziemie.
- Jesteś wycieńczony.- powiedział ciemnowłosy po czym przerzucił sobie jego rękę przez ramiona.
Cały czas podtrzymując jasnowłosego zaprowadził go do ich pokoju, po czym sam rozebrał się i położył do łóżka. Naruto siedział na swoim łóżku jeszcze chwile, patrząc na plecy Sasuke, ale po chwili też się rozebrał i położył spać.
Rano wcześniej wstał wziął prysznic ubrał się i wyszedł, na krótki spacer. Kiedy wrócił zastał Sasuke ubranego i gotowego do wyjścia na śniadanie.
-Dzień dobry.- skinął głową w jego kierunku.
- Cześć.
- Sasuke?
- Hm?- mrukną jakby wyrwany z zamyślenia.
- Skąd wiedziałeś, że będę w bibliotece?
- Nie wiedziałem. Po prostu tylko tam paliło się światło.
Przez chwile szli w milczeniu.
- Em. Ja, tego… Dziękuje, że się o mnie martwiłeś.
- Wcale się nie martwiłem.- powiedział wbrew sobie uśmiechając się.- Na przyszłość jak chcesz spać to dowlecz swój leniwy zadek do naszego pokoju młotku.- niemal warknął.
To powiedziawszy przyspieszył kroku i ruszył szybciej do stołówki szkolnej. Naruto miał nadzieje, że zajmie im jakieś fajne miejsce.
Wszedł do pomieszczenia zwanego stołówką i ustawił się w kolejce po jedzenie.
- No proszę. Kogo my tu mamy.
Usłyszał ze swojej prawej strony znajomy głos.
- Nasz uroczy blondynek. Pamiętasz nas jeszcze?
- Di nie rób z siebie idioty, oczywiście, że nas pamięta.
- Saso zamknij się. Wiem, co mówię.
- Nie nie wiesz.
- Wiem!
-Nie!
Całej tej scenie przypatrywał się zdumiony Naruto i zaciekawione spojrzenia reszty uczniów. Sprzeczkę dwóch chłopaków zakłócił wybuch śmiechu blondyna. Obaj spojrzeli po sobie i zaczęli śmiać się razem z nim. Kiedy Naruto już lekko się uspokoił spojrzał na swoich przyjaciół. Poznał ich na jednym ze swoich wyjazdów. Pojechali tam, co prawda w roli opiekunów, ale to raczej podopieczni zajmowali się nimi niż oni swoimi podopiecznymi. Och to były naprawdę zabawne czasy. Na przykład, pewnego razu cała grupa postanowiła zażartować sobie z opiekunów, kiedy grali w podchody. Każda z trzech grup zrobiła znaki w innym kierunku, a potem zastawiali na nich różne pułapki. Najlepiej wyszła im ta z rozwścieczonym niedźwiedziem. Zdjęcia były bezcenne, a zwłaszcza ich miny, kiedy dowiedzieli się, że wszystko było pomysłem jednego blond urwisa, a mianowicie Naruto, który co prawda był ich ulubionym podopiecznym, ale jednak nie udało mu się uniknąć kary w postaci kąpieli w błocie i spacerze w samych bokserkach przez centrum miasta, przy którym obozowali.
Sasori z reguły był spokojniejszy od swojego przyjaciela Deidary, którego wszędzie było pełno i zawsze był pierwszy do wygłupów.
- Nawet się nie przywitasz ze starymi znajomymi?- powiedział z wyrzutem Deidara. W tej chwili Naruto zrobił kilka kroków w kierunku obydwu chłopaków, ci uściskali go serdecznie.
- Co wy tu robicie?
- Też się cieszę, że cię widzę.- wyszczerzył się w uśmiech Sasori.
Sasori był wyższy od Naruto, miał lekko przydługie czerwone włosy i smukłą sylwetkę. W przeciwieństwie do niego włosy Deidary były długie i tak jasne jak włosy Naruto. Zawsze nosił je związane w wysoką kitkę, a długa grzywa zasłaniała mu jedno oko, chociaż, co chwile odgarniał ją na bok. Nie wyglądał na sportowca, a jednak pod cienką koszulką można było zauważyć grę mięśni przy każdym jego ruchu. Obaj ubrani byli w bluzy ze skórzanymi kapturami i trampki. Sasori czerwone, Deidara granatowe. Należeli do studenckiego klubu sportowego, Akatsuki, który ostatnimi czasy zaliczał się do najlepszego w całym kraju.
- Trochę pobędziemy w waszej szkole. Mamy u was praktyki na w-f , lekcjach walki wręcz i zajęciach artystycznych.
- Zajęciach artystycznych? Mamy tu coś takiego?
- No patrzcie nawet nie wie, czego będzie się uczył!
- No ej! Jestem tu nowy.
- Co podać ?- kasjerka na chwile przerwała ich rozmowę.
- Płatki czekoladowe, sok pomarańczowy, dwie kanapki z czymś słodkim i do tego dwie drożdżówki.
- I ty to wszystko zjesz? A no tak. Zapomniałem, że masz dziurę zamiast żołądka.- wywrócił oczami czerwonowłosy.
Kiedy niebieskooki zabrał już swoje jedzenia ruszyli do pierwszego wolnego stolika. Jak Naruto zauważył, Sasuke siedział otoczony przez wianuszek dziewczyn nie tylko z ich klasy ale także tych ze starszych klas. Nieświadomie westchnął przyglądając się czarnowłosemu, co zwróciło uwagę Sasoriego.
- Ej. To nie jest przypadkiem braciszek naszego Itasia?
- Gdzie?
- Kogo?
Zapytali jednocześnie Naruto i Deidara.
- Itachiego.
- Aaaa. To tak teraz o nim mówicie.- niebieskooki stłumił śmiech.
- Dobra, nieważne. O tam.- wskazał głową kierunek- Siedzi z tymi wszystkimi dziewczynami.
- Taaak, Sasuke Uchiha. Wiecznie otoczony panienkami.- mruknął Naruto jednocześnie wznosząc oczy ku niebu.
- Uuuu. Widzę chłopak nie próżnuje.- zagwizdał cicho Deidara, a Naruto na tą uwagę prychną zdegustowany.
- Chyba raczej te harpie znalazły nowy cel.- mruknął jakiś chłopak dosiadając się do ich stolika. Pozostała trójka utkwiła w nim zdziwione spojrzenie.- Jestem Inuzuka Kiba.- powiedział robiąc przy tym dziwną minę, która miała być przyjaznym uśmiechem, ale wyglądało tak, jakby coś go zabolało.
- Uzumaki Naruto. A to Sasori i Deidara.- przedstawił ich, rozpoznając w chłopaku kolegę z nowej klasy. Studenci przywitali się, po czym oddali cichej rozmowie między sobą.
- Wiesz może, co mamy pierwsze? Shika gdzieś mi zaginą, przez, co nie mam pojęcia gdzie są lekcje.- uśmiechnął się zakłopotany.
- Shika?
- Taaa… to ten leniwy z rozczochraną kitą na czubku głowy.
- Aa! To ten.
- Dobra młody. My lecimy. Potem jeszcze do ciebie wpadniemy.- Zaczęli wstawać.
- Musimy załatwić pewne nudne sprawy.- powiedział Deidara, kiedy Sasori objął go ramieniem i zaczął odciągać w stronę wyjścia wyrywającego się i machającego. Widząc to chłopak roześmiał się. Dopiero, kiedy zniknęli za drzwiami stołówki Naruto miał okazje przyjrzeć się nowemu koledze z klasy. Kiba miał, brązowe włosy sterczące we wszystkie strony, co jak zauważył było zasługą żelu do włosów. Jego policzki zdobiły podłużne, czerwone tatuaże w kształcie kłów. Opalona skóra idealnie komponowała się z ciemno- brązowymi oczami i ciemnymi włosami chłopaka. Na sobie miał szarą bluzę, której kaptur był otoczony futrem.
- Czemu nosisz bluzy z futrem we wrześniu? Przecież jeszcze jest ciepło.
- Hm. Jakby ci to przedstawić…-podrapał się po głowie- Wiem! Bo to taki mój styl.- mrugnął do niego po czym wepchną sobie do ust resztę bułki, którą właśnie pałaszował. Naruto pokręcił głową z rozbawieniem i sam zabrał się za swoje śniadanie. Kiedy skończyli jeść wyrzucili resztki do kosza i udali się w kierunku sal.
- Ej. Kiba, o co chodziło ci z tym, że „ harpie znalazły nowy cel”?- zacytował jego wcześniejsze słowa, na co Kiba wybuchnął śmiechem.
- Nie przejmuj się tym.- wykrztusił pomiędzy salwami śmiechu.- Chodziłem z tymi dziewczynami do gimnazjum. Zawsze jak widzą przystojnego chłopaka latają za nim aż do znudzenia z Haruno na czele swojej bandy.- znowu parsknął śmiechem otwierając drzwi.- O Shikamaru!- pomachał do niego, aby podszedł.
- Co jest? O cześć.- przywitał Naruto.- Jestem Nara Shikamaru.
- Uzumaki Naruto.- uścisnęli sobie dłonie.
- Co wy tak sztywno? Weeeeeźcie chłopaki no! Przywitajcie się normalnie.… Aua! Za co to było?- jękną z wyrzutem, kiedy oberwał z otwartej dłoni w tył głowy.
- Niektórzy z nas mają jeszcze odrobinę kultury.- fukną.
- Daj mi lepiej mój klucz, a nie mnie bijesz marudo.
- Nie żebym chciał wam przeszkadzać, ale to nie ta sala.- usłyszeli rozbawiony głos Naruto.
- Co?- odpowiedział mu zdziwiony chórek.
- No to. Patrzcie. Tu ma zajęcia jakaś trzecia klasa.- uśmiechną się szeroko patrząc na rozbawionych sytuacją starszych kolegów.
- Wiejemy.- powiedzieli zgodnie i pobiegli we właściwą stronę wlokąc za sobą Naruto.
Zdyszani dobiegli pod właściwą sale w momencie, gdy zadzwonił dzwonek na lekcje.
- Słuchaj… Teraz… siadamy… tak… jak wczoraj.- wysapał Kiba opierając dłonie na udach.
-Yhyyyym…
- Naruto, Kiba! Wchodzimy!- powiedział Shika otwierając jednocześnie drzwi. Przed rozejściem się do swoich ławek jeszcze przybili piątki. Uśmiechnięty Naruto usiadł koło Sasuke i niechętnie przygotował się do pierwszej lekcji w tym semestrze, a była to historia z ich wychowawcą Kakashim. Kakashi jest przyjacielem Jiraji więc Naruto znał go już wcześniej. Dziwnie mu teraz mówić do niego z końcówką –sensei, ale cóż. Wzruszył ramionami i położył głowę na ławce. Nie zauważył jednak, że położył ją dokładnie przed Uchihą, który z premedytacją oparł się łokciem o jego szyje łaskocząc go jednocześnie. Blondyn podniósł się nieświadomy bliskości głowy przyjaciela, co poskutkowało bolesnym zderzeniem. Sasuke przeklął pod nosem, a Naruto położył głowę tam gdzie leżała wcześniej rozcierając czoło. Po chwili poczuł jak ciemnowłosy kładzie swoją chłodną dłoń na jego czole w miejscu gdzie go bolało.
- Witam was moi kochani uczniowie! Czas zacząć lekcje organizacyjną!
W tej chwili do klasy wparował ich spóźniony sensei tłumacząc się, że pomagał jakiejś babci przejść przez ulicę, na co klasa jednogłośnie stwierdziła, że w pobliżu nie ma żadnej ulicy z pasami.
Kiba rzucił w leżącego na ławce papierową kulką. Naruto nawet nie podniósł głowy. Doskonale wiedział, że i tak mu odda. Ale, to jak się podniesie. Wstał dopiero wywołany przez Kakashiego, aby przedstawić się klasie. Kiedy skończył zauważył kila zaciekawionych spojrzeń na sobie i właśnie wtedy oddał Kibie taką samą papierową kulką jak on wcześniej w niego rzucił. Wyszło idealnie. Rzucił, kiedy Kiba siadał no i trafił w sam tyłek. Kilka osób parsknęło śmiechem, a Naruto z uśmiechem pomyślał, że może jednak ten rok będzie całkiem fajny.

3 komentarze:

  1. Zaskoczyłaś mnie z tym Sasorim i Deidarą ,:)

    No, no, jestem coraz bardziej zaaferowana .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? O ja :D
      Cóż miło, że opowiadanie zaskakuje :D

      Usuń
  2. Witam,
    świetne, Uchiha już ma wianuszek dziewcząt latających za nim...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń