sobota, 2 listopada 2013

Pomarańczowy Płomyczek IV

Tytuł: Pomarańczowy Płomyczek
Rozdział: 4/ ?
Beta: Nie.
Paring: SasuNaru

Po południu w innej części szkoły, konkretnie w gabinecie pani dyrektor Tsunande, tłoczyły się właśnie cztery osoby. Po tym jak ciemnowłosy mężczyzna wpadł do sekretariatu z miejsca domagając się spotkania z dyrektorką, po kolei przychodziły kolejne osoby.

Najpierw nauczyciel od historii jak zwykle w swojej masce zakrywającej połowę twarzy z książką w ręce i dziennikiem pod pachą. Tuż po nim Jiraja z pluszową żabą na ramieniu. Najwyraźniej przyszył ją sobie do marynarki- zabawka nie spadała gdy ten się poruszał. Gdy już wszyscy potrzebni zjawili się w gabinecie, Tsunande wskazała gościom miejsca siedzące po czym sama usiadła w wygodnym fotelu za biurkiem.
- Panie Fugaku Uchiha. Proszę powtórzyć to, co mówił pan tuż po staranowaniu drzwi mojego gabinetu.- nie mogła powstrzymać się od tej uszczypliwości- Chcę żeby Kakashi i Jiraja to usłyszeli. Jak mniemam panowie się już znają tak?- spojrzała na nich, a kiedy uzyskała potwierdzenie kontynuowała.- Potem razem coś wymyślimy.
Pozostała dwójka skierowała zaciekawione spojrzenie na ciemnowłosego.
- Zapewne pamiętacie incydent sprzed sześciu lat, kiedy to Minato Namikaze, szef  najpotężniejszej mafii w Tokio wraz ze swoją żoną pojechali na bankiet. Jednak nieszczęśliwy wypadek sprawił że nigdy tam nie dotarli. Otóż to. Jak wiecie, wypadek nie był przypadkiem. Wszystko zostało zaplanowane dużo wcześniej. Mafia z sąsiedniego kraju postanowiła wyeliminować silnego konkurenta. Z tego też względu Minato i Kushina ukrywali syna. Ja z moim Sasuke zrobiłem tak samo, jednak o nim się dowiedzieli. – odchrząkną- Jako sojusznik Minato,  pomagałem mu jak tylko mogłem, jednak ludzie z Saiki* przejrzeli naszego szpiega… Teraz szukają Sasuke, a kiedy dowiedzieli się o synu Namikaze uznali że wyeliminują obydwu. Dlatego też, nie mogą przebywać razem. Jak znajdą obydwu…
Na chwile zapanowała cisza między nauczycielami. Spojrzeli po sobie i pierwszy zabrał głos Jiraja.
- A co z Itachim?
- On to inna sprawa. Obecnie wykonuje jedno z naszych zleceń.
- Czyli „Mafia Minato” wciąż działa?
- Naturalnie.
-Nigdy nie troszczyłeś się o dzieci, a tym bardziej o syna znajomego, więc i teraz odpuść.
- Mój syn nie będzie z kimś takim… jak Naruto Uzumaki w jednym pokoju!- wstał gwałtownie.- To zwiększa ryzyko. Nasza organizacja musi mieć godnego następce!
- Fugaku!- Tsunande uderzyła pięścią w stół.- Siadaj. To jest szkoła, a nie pole walki dla mafii. Zdecydowałam. Wszystko zostaje po staremu. Nic nie zmieniamy.
- Jednak… to naprawdę ryzykowne.
- Kakashi…
- Byłem i dalej jestem ochroniarzem Naruto. Co prawda on o niczym nie wie, ale tak jest dla niego lepiej…
- Kakashi…!
- Zgadzam się z Tsunande. Jiraja nie panikuj- stłumił parsknięcie- W razie czego interweniujemy.
- Nie będę siedział z założonymi rękami kiedy coś się dzieje.
Nagle coś spadło za drzwiami ich gabinetu. Po drugiej stronie drzwi można było usłyszeć szybkie zbieranie papierów i oddalające się nerwowe kroki. Żadne z nich się tym nie przejęło. Nikt nic nie powiedział. Rozmowę uznali za skończoną, nawet jeśli pewne rzeczy pozostały bez wyjaśnienia.
- Żagnam.- Fugaku opuścił gabinet. Za nim wyszedł Jiraja trzaskając drzwiami.
- Myślisz, że dobrze robimy nie przydzielając im dodatkowej ochrony?- mruknęła Tsunsnde nalewając sobie sake, którą wyciągnęła z szuflady biurka.
- Naruto to mądry chłopak, a Sasuke… on sobie poradzi. – uśmiechną się delikatnie i też wyszedł z pomieszczenia zostawiając blondynkę z jej własnymi myślami. Nadal nie była do końca przekonana, że nie trzeba wzmacniać ochrony. Niby chłopcy mieli najlepszych ochroniarzy,  ale jednak ryzyko to ryzyko, zwłaszcza kiedy Saika zaczęła działać. Ugh, czemu wszyscy jesteśmy powiązani z Minato?
Zaczęła wspominać dawne latach i to jak poznała Kushinę i jej męża na jednym z bankietów politycznych. Uśmiechnęła się. To były dobre czasy, mimo iż Kushina była dużo młodsza od niej
***
Jasnowłosy chłopak biegł przed siebie. Chciał jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju. Niechcący podsłuchał rozmowę nauczycieli w gabinecie.
Wiedział, że jego ojciec był szefem mafii. Znalazł kiedyś jego dziennik i dokładnie przeczytał. Wiedział, też że Minato nigdy nie zamierzał przekazać mu roli następcy dopóki nie będzie to absolutnie konieczne. Czytając dowiedział się, że bardzo kochał syna i żonę i był gotowy zrobić wszystko dla ich bezpieczeństwa. Kiedy był mały wysłano go na lekcje sztuk walki, dzięki czemu w wieku jedenastu lat skończył treningi z najwyższym poziomem. Jednak, aż do dwunastych urodzin, kiedy to znalazł w bibliotece Jirajii dziennik taty nie wiedział o niczym. Oczywiście właściciel owej biblioteki do dzisiaj nie wie, że blondyn znalazł książkę.. a teraz, gdy dowiedział się, że Saika „poluje” na niego i Sasuke zmartwił się ale też wkurzył. Pomyślał, że od tej pory powinni bardziej uważać ale po chwili stwierdził, że nie ma sensu przejmować się tak podrzędną organizacją jak Saika. Niedawno przestudiował dane wszystkich organizacji, które mogą mu zaszkodzić, z powodu pochodzenia, i o ile dobrze zapamiętał Saika nie jest uznawana za silną.
Kiedy wrócił okazało się, że Sasuke zasną z książką w dłoni. Podszedł do niego, odłożył książkę na stolik i przykrył go cienkim kocem, który pełnił funkcje narzuty. Wiedziony tajemniczym instynktem usiadł na brzegu łóżka i odgarnął  zbłąkany kosmyk z czoło bruneta. W tej chwili pomyślał, że Sasuke jest naprawdę bardzo przystojny, a kiedy śpi wygląda bardzo łagodnie. Nieświadomie pochylił się lekko nad nim jednocześnie unosząc dłoń do jego policzka. Delikatnie pogładził jego policzek, a kiedy palce dotknęły wąskich ust, te rozchyliły się lekko. Naruto westchnął. O czym on myśli?! Pokręcił głową i kiedy już chciał wstać ciemnowłosy poruszył się. Z początku blondyn przestraszył się, że chłopak się obudził, jednak Sasuke tyko poruszył głową. Spokojnie, najciszej jak umiał, wstał podniósł się i przeniósł na swoją połowę pokoju. Założył słuchawki na uszy i zabrał się za odrabianie lekcji. Potem wyszedł się przejść. Właśnie zaczynał odpływać do krainy własnych myśli, kiedy poczuł, że coś mu wskakuje na plecy.
- Naaaaruuuutooooo!
- K-kiba?
- Haaai! Zgadłeś!- wrzasną mu do ucha szatyn.
- Złaź ze mnie! Ciężki jesteś!- spróbował zrzucić kolegę z własnych pleców.
- Ej że… bądź trochę milszy.- zrobił psią minkę.
- Nie Kiba. – powiedział patrząc na niego uważnie.- Nie. Zdecydowanie nie jesteś uroczy.- na te słowa oboje wybuchnęli śmiechem.
- Co tu robisz ?
- Właśnie wracam. Byłem z Nejim i Shikamaru na mieście. Chcieliśmy poszukać jakichś fajnych miejsc w miarę blisko od przystanka, ale cóż… jedyne fajne miejsce to opuszczona fabryka.
- Planujecie coś ?- spojrzał podejrzliwie na kolegę, a ten podrapał się ręką za głową.
- Jakbyś zgadł.- zaśmiał się.- Planujemy w przyszłym tygodniu imprezę integracyjną dla całej szkoły.
- My czyli kto?
- Ja, Shika, Neji… i jeszcze jakiś chłopak z trzeciej klasy. Nie pamiętam jak się nazywał…. Czekaj niech no pomyślę…- między jego brwiami pojawiła się zabawna zmarszczka.- A wiem! Kabuto. Chyba.
- Hm. Nie znam.
- Oczywiście wy też jesteście zaproszeni. Powiedz Sasuke, w końcu z nim mieszkasz.
- Wątpię żeby chciał iść… ale przekażę.- uśmiechnął się blondyn. Kilka sekund później brzuch Kiby wydał dźwięk pomiędzy mruknięciem, a czymś co przypominało „brrrr". Sam szatyn zarumienił się lekko i spojrzał na niebieskookiego.
- Naruto? Może pójdziemy coś zjeść? Głody jestem.
- Teraz? Niedawno jadłeś obiad.- spojrzał zdziwiony na kolegę.
- A ty głodny nie jesteś?- obrzucił go badawczym spojrzeniem.
- Skądże. – Jednak po chwili namysłu dodał.- Ale coś słodkiego to bym zjadł. Może ciastko?
- To postanowione! Idziemy do stołówki. W bufecie powinni mieć też ciasta.- powiedział zadowolony z miną mówiącą: „wygrałem!”.
Naruto tylko pokręcił głową i podążył za szatynem.
Kiedy zjedli było już dosyć późno. Dobrze im się rozmawiało. Obaj od razu się zaprzyjaźnili, to też nie mieli żadnych problemów z komunikacją. Nie było miedzy nimi takiej niezręcznej ciszy, jaka czasami następuje, kiedy to nie ma już o czym rozmawiać. Zagadali się tak bardzo, że dopiero telefon od współlokatora Kiby uświadomił im jak długo już siedzą w stołówce. Chłopcy odnieśli naczynia do odpowiedniego okienka i ruszyli w stronę internatu. Przy schodach pożegnali się i każdy ruszył w stronę swojego pokoju.

* Saika to wymyślona na potrzeby opowiadania organizacja, której nie ma nigdzie w anime i mandze.

1 komentarz:

  1. Witam,
    coraz bardziej lubię tematykę mafijną, więc jednak Naruto wie kim był jego ojciec, odniosłam wrażenie, że Fukagu jakoś nie toleruje Naruto, może niech on przejmie szefostwo nad mafią...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń