sobota, 2 listopada 2013

Pomarańczowy Płomyczek VI

Tytuł: Pomarańczowy Płomyczek
Rozdział: 6/ ?
Beta: Nie.
Paring: SasuNaru, SaiNaru

- Cześć Sai. Długo czekałeś?

- Nie. Dopiero przyszedłem. Co dzisiaj robimy? Wiem, że miałeś mnie dalej oprowadzać ale nie chce mi się łazić po tej szkole.
-Eee. Pokaże ci gdzie jest jadalnia, sala gimnastyczna… a właściwie to trzy… no i aula. Potem możemy pojechać do miasta.- napisał do Jirajii sms-a że jakoś za godzinę jadą z Saiem autobusem na miasto. Od trzech dni codziennie oprowadza go po szkole. Budynek jest dość duży. Niektóre korytarze są jak labirynt, ciężko się odnaleźć. Co prawda nowy dostał plan szkoły, ale jednak to nie to samo co jak ktoś cię oprowadzi.
- Co cię tak wzięło na wyjazd do miasta?
- Tak sobie. Może w końcu pójdziemy gdzieś indziej niż szkoła. Zaczynam się już dusić.
- Po trzech dniach?- parsknął śmiechem.
- No… to strasznie długo.- zaczął jęczeć- po za tym w tej szkole nie ma dużo dziewczyn.
- Szukasz jakiejś konkretnej?
- Mhmm. Najlepiej blondynka, lekko opalona… duże niebieskie oczy.- spojrzał na niego znacząco.
- Wiem kto ci się spodoba! – wykrzyknął próbując zamaskować zakłopotanie.
- Oświeć mnie.- burknął.
- Ino! Blondynka. Niebieskie oczy. Powinieneś ją zauważyć, siedzicie razem na matmie.
- Ta...
- Jeszcze jest Temari… ale ona nie ma niebieskich oczu…
- Oczy Ino nie są niebieskie. Są wodniste.- skrzywił się z udawaną odrazą.- Z kolei Temari… nią zainteresował się Nara.
- Shikamaru?
- No.
- Nie zauważyłem.
- Bo ciągle znikasz gdzieś z Sasuke.
- Emm…
- Wy się wcześniej znaliście?
Od odpowiedzi uratowała go jedna z sal gimnastycznych. Akurat dotarli do tej największej.
- Ooo. To jest trzecia i największa sala gimnastyczna. Tutaj przeważnie ćwiczymy jakieś walki i do zawodów na przykład siatkarskich. Chociaż nie powiem jest problem jak piłka zaklinuje się na samej górze…- blondyn chwycił się pierwszego lepszego tematu, byleby tylko nie rozmawiać o Sasuke. Ostatnio spędzali razem mało czasu bo Naruto zajmował się Saiem, ale na obiady wymykali się na dach szkoły albo na boisko… zawsze jadali razem.
Blondyn zauważył że coraz częściej przygląda się ciemnookiemu. Zauważył że jest dobrze zbudowany, szczupły, że ma zgrabny tyłek… ogółem zaczął mu się podobać. Z początku był zaskoczony ale przyzwyczaił się do tej myśli. Teraz nawet z uśmiechem obserwuje każdy jego ruch. Uwielbia patrzeć w jego oczy. Takie bezdennie czarne, głębokie… Potrząsnął głową żeby nie myśleć o obiekcie westchnień.
- To jak?
- Co jak?
- Nie słuchałeś! – oburzył się.
- Wcale nie… no dobra, dobra… trochę odpłynąłem.
- O czym myślałeś?
- O niczym.
- „Nic” nie zaabsorbowałoby tak twoich myśli.
- Em. Autobus. Spóźnimy się chodź.
Sai zamrugał zdziwiony nagłą zmianą tematu.
- A aula?
- Poczeka.- obejrzał się przez ramię.- Idziesz?
- Tak, tak!

***
- Mmmm. Dobre. Najbardziej lubię waniliowe…
- Daj spróbować.- nachylił się i spróbował loda Naruto. Ten tylko spojrzał zdziwiony na kolegę. – Mmhmmm, faktycznie dobre.
- OK. Teraz możemy iść dalej do tej galerii sztuki. Chociaż w ogóle nie rozumiem twojej fascynacji sztuką i obrazami.
- Sam maluje.
- Co?
- No mówię że sam maluje obrazy. To dlatego.
- Serioooo? Namaluj coś ładnego i powieś w szkole na korytarzu, tam gdzie wiszą różne obrazy i zdjęcia.- słysząc to Sai zachichotał.
- Z czego się śmiejesz?
- Połowa obrazów w tej szkole to obrazy moje i mojego brata. – zaśmiał się głośniej.
- Ale przecież wcześniej nie chodziłeś do tej szkoły?
- Nie. Ale przychodziłem czasem do brata jak nudziło mi się w domu. Czasem malowaliśmy obrazy wspólnie. W każdym razie brat przynosił moje obrazy do szkoły i je wieszał z kolegami. On sam też lubił malować ale zawsze mówił że woli moje obrazy.
- Pokażesz mi które są twoje?
- Jasne.
- Ej. W takim razie ciebie nie trzeba wcale oprowadzać… EJ! Czemu Kakashi-sensei kazał mi cię oprowadzać?
- Bo go o to poprosiłem.
- Po co?- Spojrzał podejrzliwie.
- Chciałem cię poznać. Zaprzyjaźnić się.
- Aha. A sam nie mogłeś?
- Nie.
- Bo…?
- Nieważne.
- Jak chcesz. Ja wracam. – blondyn ruszył w kierunku przystanka autobusowego. Sai ruszył za nim. Po chwili złapał go za rękę i przyciągnął do siebie. Zszokowany Uzumaki nie wiedział jak zareagować więc się nie ruszał. Czekał na następny ruch bruneta. Sai mocniej objął go w pasie nie pozwalając mu się wyrwać, a drugą rękę przesunął na jego kark. Powili pochylał się w kierunku Naruto. W ostatniej chwili blondyn się szarpnął przez, co Sai zamiast pocałować go w usta, pocałował szyję. Blondyn zamarł. Poczuł na uchu oddech Saia.
- Podobasz mi się… bardzo mi się podobasz.
- Nie jestem... zainteresowany.
Blondyn zaczął się szarpać jeszcze bardziej, aż w końcu mu się wyrwał. Miał nadzieje że nikt tej sceny nie widział. Szybkim krokiem ruszył na przystanek. Autobus powinien przyjechać… rzucił okiem na zegarek…jakoś za dziesięć minut. Słyszał, że Sai idzie za nim nie odzywając się. Kiedy wsiadali do autobusu też nic nie mówił. Nie zbliżał się do niego bardziej niż to było konieczne. Przed samym internatem Sai zatrzymał się i chwycił za rękę blondyna.
- Czego chcesz?
- Porozmawiać.
- Nie mamy o czym.
- Posłuchaj… podobasz mi się. Chcę spróbować…
- Wiem o co ci chodzi, ale ja nie chce.
- Naruto…- szepnął i przyciągnął go do siebie.
Na chwile ich usta połączyły się, a Sai od razu chciał pogłębić pocałunek i siłą rozchylić jego wargi. Naruto zamachnął się i mocno przyłożył mu pięścią w żołądek, Sai puścił go zginając się wpół z bólu. Ciemnowłosy przewrócił się. Z grymasem wściekłości na twarzy rzucał przekleństwa w stronę blondyna i całego świata.
- A myślałem że będziesz całkiem fajnym przyjacielem.- prychnął.- Nie zbliżaj się do mnie.
Odwracając się zauważył czarną czuprynę znikającą za jedną z szyb korytarza.
- Sasuke?- szepnął w przestrzeń. Poprawił opatrunek na dłoni idąc w kierunku internatu. Miał nadzieje że Brunet będzie w ich pokoju. Jego widok zawsze przynosi mu ulgę. Wchodząc do budynku usłyszał głośne trzaśnięcie drzwiami. Wtedy był już pewny, że widział Sasuke, tylko nie wiedział jeszcze dlaczego jest na tyle wściekły żeby trzaskać drzwiami. Sięgając dłonią do klamki usłyszał jeszcze jak coś uderza o podłogę w ich pokoju i otworzył drzwi.

3 komentarze:

  1. No, no, to się porobiło ;d

    Akcja toczy się strasznie szybko, Sai jaki bezpośredni...

    Ale jest masa błędów. Jeśli nie masz bety, ja mogłabym spróbować , jeśli chcesz :-) zostawiam mail :d

    inatachan1993@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sai... No cóż, nigdy nie należał do delikatnych xD
      Dziękuję bardzo za propozycję, na pewno się odezwę :)

      Usuń
  2. Witam,
    Sasuke zazdrosny, a teraz wściekły, tylko pytanie czy widział ten pocałunek i poszedł sobie, czy widział także jka Naruto odpycha Saia...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń