czwartek, 22 stycznia 2015

Pożegnanie.

Hm, Witam wszystkich po tak długiej przerwie :D Dziękuję Basiu, oraz wszystkim nieujawnionym czytelnikom za wytrwanie przy moim blogu. Doceniam to, dzięki temu wiem, że mimo wszystko moje opowiadania nie zostały zapomniane. Nie będę obiecywać, że notatki zaczną pojawiać się regularnie, niestety wena jest kapryśna, jak wie każdy piszący, a jeśli do tego pojawi się dobry znajomy leń, to już w ogóle ciężko o jakiekolwiek postępy.
Dziękuję jeszcze raz i wszystkim życzę miłej lektury.
~ Aoi ~

Byłem widziałem, lecz nic nie zrobiłem. Mimo iż moja wyobraźnia szalała, zmysły paliły żywym ogniem, nie mogłem przecież cię powstrzymać. Nie umiałem. Może brakło mi odwagi? To byłby już drugi raz.

Drugi raz, kiedy nie byłem dość silny. Cały czas myślałem, że wszystko jest dobrze, byłem egoistą. Czułem szczęście, więc i ty powinieneś. Sądziłem, że mając siebie nawzajem, czując, że jesteś ze mną bez względu na wszystko, mogąc zadzwonić, napisać, zobaczyć twój uśmiech… Czułem się zwycięzcą. Sądziłem, że nic tego nie zmieni. Nikt ani nic nas nie rozdzieli. Nie wpadłem na to, że sam mogę być tą osobą, tym czynnikiem…
            Dla mnie wszystko było dobrze. Budziłem się przy tobie, zasypiałem ogrzewany ciepłem drugiego ciała. Słyszałem twój głos, śmiech, płacz. Z dnia na dzień lepiej wiodło mi się w pracy, niestety częściej przez to wyjeżdżałem. Zaniedbywałem cię, nie dostrzegałem tego, przepraszam.
            Upojony szczęściem, stałem się egoistą, którym nigdy nie chciałem być. Którym już nigdy nie będę. A ty: wspaniały, kochany, nie skarżyłeś się, uśmiechałeś się z uczuciem, łagodnie. Nic nie mówiłeś, nie chciałeś mnie martwić. Dlaczego?
Mogłeś powiedzieć, choć słowo. Mnie mogłeś mówić wszystko. Zostawiłeś mnie, odszedłeś pozostawiając ból i złamane serce, ranę, którą tylko ty byłbyś w stanie wyleczyć.
Napisałeś: „ Nie powstrzymuj mnie. Muszę.” Nic więcej. Nic…
            To był pierwszy raz, gdy nie zauważyłem twego nieszczęścia, tęsknoty i żalu.
Szukałem cię całą noc, wiesz? W każdym możliwym miejscu. Odchodziłem od zmysłów, chciałem usłyszeć z twoich ust, dlaczego? Ostatni raz cię utulić, wziąć w ramiona.
            Znalazłem cię, ale było już za późno, podjąłeś decyzję. Na moje wołanie gwałtownie się odwróciłeś zaskoczony moją obecnością. Po chwili uśmiechnąłeś się, podziękowałeś i choć wiedziałem, co planujesz, choć wiedziałem jak temu zapobiec, ze łzami w oczach patrzyłem jak skaczesz, szepcząc słowa, których już nigdy nie usłyszę.
Nie mogłem, nigdy byś mi nie wybaczył, gdybym cię powstrzymał. Nigdy. Odwróciłby się ode mnie i spróbował ponownie i ponownie… aż by ci się udało. Byłem gotów byłem zaryzykować to wszystko, byle tylko móc cię widywać… Żebyś był gdzieś na świecie, przy mnie lub nie. Ważne byś po prostu był. Nie zrobiłem tego, ponieważ jestem tchórzem. Mówiłem już, tchórzem i egoistą niewartym twej uwagi. Tak właśnie myślę o sobie od tamtego nieszczęśliwego dnia. Do końca życia pozostanie na mnie piętno. Mój własny bagaż, krzyż, który na ramiona z własnej woli.
            W domu znalazłem list. Pożegnanie. Planowałeś o od dawana, byłeś chory, chciałeś zakończyć życie na swoich warunkach, nie choroby.
Chciałeś, bym zapamiętał cię zdrowego, takiego, jakim byłeś. Takiego, jakim cię znałem, nie takiego, jakim uczyniłaby cię ta dolegliwość.
            Gdybym tylko mógł cofnąć czas, oh, gdybym mógł!
Zostałbym przy tobie, kariera nie jest najważniejsza, najważniejszy byłeś ty, a teraz nie widzę w tym sensu, jednak szanuję ciebie i twoje wybory. Nie ważne jak bardzo się z nimi nie zgadzam. Staram się też zrozumieć, jednak wciąż nie umiem.
Rozumiem tylko, że zostałem sam, bez ciebie. Każdego dnia żałuję, że wtedy nie miałem tyle odwagi, by cię powstrzymać, mój kochany.
Tak bardzo żałuję…
Wybacz mi, proszę…
Chcę do ciebie dołączyć, lecz wiem, że nie tego dla mnie pragnąłeś. Myślę, tak, wmawiam to sobie, bo obawiam się śmierci i twojej reakcji, gdy mnie tam ujrzysz. Boję się, że potem może nic nie być, nie zobaczymy się, zapomnę o wszystkim, zniknę. Na razie wolę cierpieć żyjąc wspomnieniami o tobie. Twoją uśmiechniętą twarzą przed oczami i bezgraniczną miłością w sercu, niż odejść w błogie zapomnienie, pozwolić sobie na spoczynek.
Przychodzę codziennie, wiesz? Chcę byś o wszystkim wiedział, znał każdy szczegół. Lubię myśleć, że nade mną czuwasz, obserwujesz. Czy jesteś ze mnie dumny? Czuję, że tak. A może to tylko moje wyobrażenia? Proszę daj jakiś znak, jeżeli to prawda.
            Kiedyś znów się spotkamy, mogę ci to obiecać. Na zawsze zostaniesz w moim sercu, nie chcę w nim nikogo innego. Tylko ciebie. Zostawiam ci ten kwiat, pamiętam, jak kochasz piękno. Wrócę jutro, przyniosę nowy, jeszcze ładniejszy od tego dzisiejszego. Znów opowiem ci o moim dniu, tak jak zawsze robiłem.
            Minęło już tyle czasu, dwa lata a tęsknota z dnia na dzień jest większa. Dzisiaj nasza rocznica. Wszystkiego najlepszego, wszystkiego dobrego.
            Wybacz, jest już późno, ściemniło się. Muszę wracać, rano wstaję do pracy, choć i to nie daje mi satysfakcji ani ukojenia. Jedyną radością są dla mnie wspomnienia i te chwile spędzone teraz z tobą, kiedy każdego dnia opowiadam ci moje życie. Bądź przy mnie, tak jak ja przy tobie. Pamiętaj, wrócę jutro, przecież obiecałem. Jeśli nie, oznacza to, że się spotkamy.
- Do jutro, ukochany – szepnąłem jeszcze gładząc jego zdjęcie na płycie nagrobnej.
Odwróciłem się i wyobrażając sobie, że jesteś obok, trzymasz mnie za dłoń, uśmiechasz się ciepło, ruszyłem do domu. Naszego domu. I przyznam, że choć mnie to zaskoczyło, w pewnym momencie naprawdę poczułem ciepło twojej dłoni w mojej. Dziękuję, tęsknię, za tobą Naruto. Tak bardzo tęsknię…

9 komentarzy:

  1. Boże...weź mnie nie strasz! XD Jak zobaczyłam nazwe tego posta myślałam, że żegnasz się z czytelnikami i usuwasz bloga.

    Pierwszy raz zostawiam po sobie komentarz. wybacz, że nie robiłam tego wcześniej, ale późno kończyłam czytać i nie miałam siły komentować. Mimo, że nie dawałam znaku życia to przeczytałam wszystkie opowiadania na tym blogu. Nie mam pojęcia, które podobało mi się najbardziej. Bardzo fajnie piszesz i rób to dalej!
    Co do powyższego tekstu- świetny! Idealnie ukazałaś uczucia Sasuke. Aż mi się go szkoda zrobiło :c
    Przygotuj się na to, że teraz będę częściej komentowała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee, spokojnie, nie zamierzam usuwać bloga nawet jeśli przestanę pisać :) Lubię pisać więc na pewno nie przestanę :)
      Cieszę się, że się ujawniłaś, komentarze i świadomość, że jednak ktoś czyta moje teksty, zawsze motywują do pracy.
      Sama jestem takim cichym czytelnikiem kilku blogów ;p
      Bardzo dziękuję a miłe słowa, postaram się nie zawieźć Ciebie i pozostałych czytelników :)

      Usuń
  2. Nazwa posta była bardzo pomysłowa :D
    Uwielbiam Twoje opowiadania :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :3 Zawsze miło usłyszeć, że komuś podoba się to, co się tworzy :3

      Usuń
  3. Na początku przez nazwę tego postu myślałam że kończysz pisanie
    Cieszę sie że moje obawy się nie spełniły :)

    W trakcie czytania tego opowiadania popłakałam się tak bardzo, że musiałam zrobić przerwę w czytaniu, ponieważ łzy przesłaniały mi cały widok
    Ta historia bardzo mi się podoba :D
    ♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaa i nie jesteś jedyna! :D Choć moim zamiarem nie było straszenie czytelników, cieszę się że dzięki temu poznaję Wasze opinie o shocie :3
      Cieszę się, że Ci się podoba, gdybym mogła podałabym nawet chusteczkę ;p

      Usuń
  4. Piękne, po prostu piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku to super! :D Nie sądziłam, że ten tekst spodoba się tak bardzo :3 Dziękuję bardzo za miłe słowa :3

      Usuń
  5. Witam,
    najpierw zacznę od tego pierwsza myśl, patrząc na tytuł, „o nie.... tylko nie to” ale później się uspokoiłam
    tekst naprawdę jest wspaniały, czyta się i nie ma dość... czytając zastanawiałam się, czy to są słowa Sasuke, czy Naruto, myślałam, że Sasuke, ale czasami naprawdę już myślałam, że to Naruto... ale naprawdę wspaniale pokazałaś uczucia Sasuke, ta tęsknotę....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń