czwartek, 12 maja 2016

Lazurowy Ocean 8: Niepewność.



 Oddaję w Wasze ręce kolejny rozdział " Lazurowego Oceanu"!
Powoli zbliżamy się do końca tej historii. Będziecie tęsknić? 
~ Aoi ~
          Kilka dni później Sasuke otworzył jedną z szafek szukając dzbanka, w którym chciał zaparzyć herbatę dla nich, kiedy na blat wypadł średniej wielkości album na zdjęcia. Co album robi w kuchennej szafce?  Po otworzeniu ujrzał swoją własną twarz! A konkretnie zdjęcie z trzeciej klasy liceum. Uchylił usta patrząc na Uzumakiego z niemałym zdziwieniem. Przerzucił kartkę i na następnej stronie znalazł jakiś wycinek z gazety, mówiący o tym, że najmłodszy syn rodu Uchiha został włączony do rodzinnej firmy.
Następna strona - kolejne wycinki. Jeszcze następna, zdjęcia z jego pierwszego bankietu. Kilka zdjęć z Jirayą, ze dwa z Itachim…

- Co to jest? - odwrócił się twarzą do Naruto. Głos miał wyprany z wszelkich emocji. Twarz tak samo. Sam nie wiedział, jak się teraz czuje, jak powinien się czuć. Nie chciał, by Naruto coś źle odebrał.
- Skąd…? - zaklął upuszczając widelec. – Zapomniałem - uderzył się dłonią w czoło.
- Oddaj to! - zerwał się od stołu szybkim krokiem podchodząc do niego.
- Co to ma być? - powiedział w ten sam sposób przerzucając kolejne strony. - Od dawna zbierasz te wycinki? - zapytał z ciekawością, której nie zdołał ukryć.
- Sasuke oddaj proszę! - ruszył w pogoń za przeskakującym między meblami Brunetem. - Nie oglądaj!
- Czemu? Przecież to nic strasznego. Prawda? - zatrzymał się rzucając mu wesołe spojrzenie. Prawdę mówiąc schlebiało mu, że ktoś się nim interesował, a szczególnie, że to Naruto, nie czuł złości, a chyba powinien, wręcz przeciwnie. Zrobiło mu się ciepło w sercu. Powstrzymywał uśmiech, aby przypadkiem mu się nie wymknął. Zamierzał trochę podrażnić się z Blondynem. Przeskoczył nad fotelem, na który biegnący zaraz za nim Naruto wpadł.
- O tu rozmawiam z ojcem - przyjrzał się zdjęciu. - Ah, pamiętam. Wtedy się z nim kłóciłem. Jak prawie zawsze - zaśmiał się bynajmniej nie wesoło.
- Nie oglądaj! - rzucił się w jego stronę, prawie sięgając albumu.
- Co jest dalej? - usiadł na fotelu naprzeciwko niego.
- Proszę! - siedział na podłodze. Panika malowała się w jego pięknych oczach, zasłaniając zwyczajną radość. - Sasuke, wszystko ci wyjaśnię, tylko nie oglądaj już proszę! - jęknął rozpaczliwie po raz kolejny. Brunet westchnął, nienawidził sprawiać mu przykrości, a widząc tą panikę i strach w lazurowych ślepkach nie miał serca dłużej się z nim drażnić. Chciał to trochę przeciągnąć, ale to było silniejsze od niego.
- Ech…- z głośnym trzaskiem zamknął ową rzecz wygodnie usadawiając się w fotelu. Zapowiadała się dłuższa historia. Podparł brodę na dłoni i z łagodnym uśmiechem wpatrzył się w Blondyna.
- Em… Od czego by tu… Ah, już wiem - zaśmiał się niezręcznie. - Chodziliśmy do tego samego liceum - zaczął spuszczając głowę.- Ty mnie nie zauważałeś, w końcu byłeś ze starszej klasy, miałeś swoje zajęcia. Ja niby też, ale najbardziej lubiłem rysować i … Nie wierzę, że to powiem… Obserwować ciebie - uśmiechnął się nikle. - Właśnie wtedy zacząłem zbierać twoje zdjęcia, informacje o tobie… Potem zacząłeś prace w firmie, miałem więcej hn… Sposobności. Jiraya widywał cię na bankietach, za którymi jak widziałem nie przepadałeś. Zawsze mogłem tylko na ciebie patrzeć - znowu się uśmiechnął, tym razem lekko zakłopotany. - Kiedy zacząłem prace jako mangaka na samym początku było beznadziejnie. Trafiałem na samych podłych opiekunów. Wasze wydawnictwo jest trzecie z kolei. Wcześniej wydałem już jedną serię, pracując na dwa wydawnictwa. Zaczynałem w jednym, kończyłem w drugim. Jak dowiedziałem się, że będę na tym samym bankiecie co ty, nawet nie wiesz jak się cieszyłem… - podniósł wzrok badając reakcje Sasuke, ten natomiast siedział zaczarowany wpatrując się w Naruto.
- A w momencie, gdy usłyszałem, że będziesz moim opiekunem - pokręcił głową. - Wszystko stanęło na głowie. - zaśmiał się. - Więc widzisz… Obserwowałem cię od dawna, interesujesz mnie od dawna - oparł czoło na kolanach. - Teraz możesz wyjść, ignorować mnie, zapomnieć… - szepnął cicho. - Kto by tam chciał zadawać się z kimś takim jak ja, z ta…- przerwał mu Ciemnowłosy, kładąc dłoń na jego głowie. Przygładził potargane włosy, po czym delikatnie wsunął rękę pod brodę niebieskookiego i unosząc ją delikatnie spojrzał mu głęboko w oczy. A raczej próbował, bo chłopak je zamknął.
- Nie mów tak - szepnął. - Ignorować cię? Zapomnieć? - przy tych słowach Naruto zaciskał oczy coraz bardziej. – Co za głupoty. - Na te słowa Blondyn drgnął i otworzył oczy.
- Kochanie, nie mógłbym - Sasuke uśmiechnął się lekko.- Twoje śliczne oczy urzekły mnie już na samym początku - mruknął cicho.
- Nie… Nie rozumiem - przyznał szczerze zdumiony.
- A niby taki z ciebie mały geniusz - zaśmiał się wesoło. - Chodź tu - mruknął wciągając go sobie na kolana. W czasie rozmowy w pewnym momencie przeniósł się na podłogę siadając naprzeciw Jasnowłosego, teraz bez problemu mógł usadzić go na swoich kolanach. Położył dłonie na jego biodrach i pocałował czule. Naruto wplótł palce w kruczoczarne włosy Sasuke, masując jego głowę, na co zamruczał niczym rasowy kot. Poczuł, jak Jasnowłosy rozchyla wargi pozwalając na pogłębienie pocałunku. Z przyjemnością badał językiem ciepłe wnętrze ust, przyjmując żarliwe odpowiedzi z jego strony. Dłońmi sunął po jego plecach poznając każdy ich szczegół od najmniejszej kropeczki, po duży pieprzyk tuż nad kością krzyżową. Uśmiechnął się przenosząc usta na szyję Jasnowłosego. Z miejsca naznaczył ją dwiema malinkami.
- Sasuke… Może przeniesiemy się na łóżko?
- Chcesz tego? - odparł między pocałunkami.
- Yhym… - tylko tyle był w stanie wykrztusić, gdy usta Bruneta znów wpiły się w jego własne.
- Dobrze - wstał najpierw zsuwając go ze swoich kolan i splatając palce swojej dłoni z jego, pociągnął go w stronę sypialni.
      Podczas ostatniej wizyty udało mu się zwiedzić całe mieszkanie, zapamiętać rozkład pokoi jednocześnie pilnując jedzenia i śpiącego Naruto. Kiedy tylko weszli do sypialni, Blondyn został pozbawiony koszulki i pchnięty na miękką pościel. Nie zdążył pomyśleć nad tym, co się dzieję, już poczuł na sobie gorące usta znaczące ścieżkę od obojczyka aż do linii spodni. Uśmiechnął się widząc jak Sasuke siłuje się z trzema guziczkami czarnych jeansów. Zaśmiał się cicho, jednak nie zamierzał mu pomagać, niech sam sobie chłopak radzi. Oparł się na łokciach, aby móc obserwować postęp jakże trudnego procesu rozpinania. Kiedy już został pozbawiony spodni, jednym stanowczym ruchem zdjął z Bruneta górną część garderoby. Wodził dłońmi po nagim torsie, wpatrując się w niego z uśmiechem błąkającym się na ustach, piękny- przeszło mu przez myśl. Znów przyciągnął go do długiego pocałunku, podczas którego ciekawska dłoń Ciemnowłosego zawędrowała na przyrodzenie Uzumakiego, sprawiając, że ze świstem wciągnął powietrze do płuc wyginając się w lekki łuk.
Zobaczył radość w oczach Sasuke i aż nie mógł uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Nawet nie zauważył, kiedy obaj pozbyli się ubrań, teraz byli kompletnie rozebrani. Spojrzał rozgorączkowanym wzrokiem na swojego partnera. Dłońmi cały czas gładził jego kark i plecy, co rusz zahaczając o pośladki. Pod wpływem pieszczoty Czarnowłosego, oddech przyspieszał z każdą sekundą, a on sam coraz bardziej wiercił się pod nim, zaciskając palce na pościeli i czarnych włosach. Spojrzał zdezorientowany, kiedy ciepła dłoń zniknęła wędrując w inne bardziej ukryte miejsce.
Po kilku minutach, kiedy Sasuke uznał, że Naruto jest już dostatecznie przygotowany, palce zastąpił czymś o wiele większym. Blondyn jęknął, wbijając paznokcie w plecy Bruneta i tym samym robiąc mu małe ranki, na co syknął cicho. Dał mu chwilę, aby się do niego przyzwyczaił, w między czasie całując go mocno. Najpierw zaczął się poruszać powoli, aby z każdą chwilą przyspieszać. Kochali się długo, ciągle zmieniając tempo; to szybciej, to wolniej.
Po wszystkim zmęczony Brunet opadł na miękkie poduszki od razu przytulając do siebie równie wykończonego Jasnowłosego. Pocałował go w czubek głowy, czując jak jedna z dłoni Naruto kreśli zawiłe wzorki na jego torsie. Uśmiechnął się.
- O czym myślisz? - zapytał cicho patrząc na niego.
- O wszystkim i o niczym - podniósł roześmiane spojrzenie wlepiając je w czarne tunele przepełnione czułością.- Po prostu jestem szczęśliwy.
Uśmiechnął się szeroko cmokając go w usta. W tym momencie usłyszeli dźwięk telefonu Sasuke. Niechętnie sięgną ręką po aparat wciśnięty pod poduszkę. Odczytał wiadomość i zaśmiał się cicho, pokazując ją Jasnowłosemu.
- „ Zwolniłem was gołąbeczki”? - przeczytał na głos z niedowierzaniem. - Kakashi? - uniósł jedną brew, a Ciemnowłosy skinął głową. - Skąd wie?
- Czy to ważne? - mruknął odrzucając telefon w odległy koniec pokoju, na fotel. Oczywiście trafił bezbłędnie. – Lubię, kiedy masz takie oczy - szepnął dotykając gładkiego policzka.
- Jakie?
- Wesołe. Lubię twój uśmiech, taki, który sięga oczu - wyznał wciąż gładząc jego policzek. - Mój prywatny Lazurowy Ocean, wypełniony szczęściem, po same brzegi - szepnął i zanim go pocałował, do jego uszu dotarł wesoły śmiech. Jednak nie musiał długo czekać aż chłopak wszystko przemyśli.

2 komentarze:

  1. Hej,
    przepięknie, ciekawy pomysł na ukrycie tego albumu, a później gorąco....
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj!
      Miło, że jesteś i nadal śledzisz losy mojego bloga. :D
      Cieszy mnie również, że Ci się podoba!
      Aoi :)

      Usuń