czwartek, 27 października 2016

List cz. 6

Witam Serdecznie!
Kolejna część już na Was czeka!
Miłej lektury i udanego weekendu!
~ Aoi~
Niezgrabnie wstał z podłogi, po drodze potrącając łokciem szklankę z wodą, która przewróciła się zalewając podłogę. Aidan nie zwrócił na to uwagi. Chciał jak najszybciej dostać się do laptopa.

czwartek, 20 października 2016

List cz. 5

Dobry wieczór!
Dzisiaj oddaję w Wasze ręce kolejną część " Listu". 
Co o nim sądzicie?
~ Aoi

       Aidan obudził się w nocy zalany potem. Włosy i koszulka kleiły się do jego pleców, a po policzkach spływały łzy. Uniósł dłoń do twarzy jakby zaskoczony tym faktem. Zacisnął powieki zakrywając je na chwilę ręką, tylko po to by chwilę później przetrzeć je i pozbyć się łez. Odetchnął głęboko zastanawiając się, co tym razem było przyczyną koszmaru sennego. Pamiętał urywki snu, pojedyncze sceny, których nie potrafił połączyć w całość. Udało mu się wywnioskować, że sen w jakiś sposób wiąże się z Ukyo. Między kolejnymi obrazami bardzo wyraźnie widział jego spokojną twarz. Wyglądał tak samo, jak każdego dnia, kiedy Aidan budził go na śniadanie. Zupełnie jakby przymknął na kilka sekund oczy, a czas zatrzymał się, sprawiając, że zastygł w bezruchu. Gdzieś tam do jego świadomości dobijała się informacja, że ta sytuacja miała kiedyś miejsce, że sen jest wspomnieniem. Tylko nie mógł sobie przypomnieć gdzie, kiedy ani z jakiej okazji.

piątek, 14 października 2016

List cz.4

W pierwszej chwili cię nie poznałem. Stało się to, dopiero, gdy podszedłem bliżej i zobaczyłem Twoją twarz otoczoną istną burzą jasnych włosów, oczy o głębokim odcieniu niebieskiego i subtelny uśmiech błąkający się na wargach. Nigdy nie widziałem tak intensywnie niebieskich oczu, byłem gotowy zaryzykować stwierdzenie, że nosisz soczewki. Nie mogłem oderwać od nich wzroku - zostało mi tak do teraz. Muszę szczerze przyznać, oczarowałeś mnie już przy drugim spotkaniu. Wtedy nie wierzyłem w legendarną „ miłość od pierwszego wejrzenia”, od początku zakładałem zauroczenie, chwilową fascynację. Jednak z upływem czasu zrozumiałem, że trafiła mnie legenda. Za cholerę nie mogłem wyrzucić cię z mojej głowy, opanowałeś wszystko. Nawet chwile, w których człowiek z reguły nie myśli o niczym innym niż o sobie. Tobie udało się opanować całą moją przestrzeń myślową. Nieustannie miałem przed oczami Twoją twarz z łagodnie uwydatnioną szczęką, lekko zadartym nosem, bladymi - wtedy zaróżowionymi od mrozu - policzkami, oczami o kolorze, którego mógł pozazdrościć sam ocean. Właśnie takim Cię widziałem, teraz mam do dyspozycji jedynie Twoje zdjęcie i własną wyobraźnię.

środa, 5 października 2016

List cz. 2

~ Pół roku później ~

 Kochanie,
            Dzisiaj leżąc na śniegu myślałem o Tobie. Nie pytaj, dlaczego leżałam na śniegu, pewnie chcesz powiedzieć, że to nieodpowiedzialne. Tak, masz rację. Ale śnieg wyglądał naprawdę zachęcająco, szczególnie wtedy, gdy promienie słońca wyłaniając się z za chmur sprawiły, że błyszczał niczym miliony rozsypanych diamencików. Znasz moje zamiłowanie do puchatej kołderki. Na swoje usprawiedliwienie, mogę powiedzieć, co miałem na sobie. Włożyłem grupą, puchową kurtkę, nawet rękawiczki, szalik i czapkę, których zawsze rzekomo zapominałem zabrać z domu. Nie chciałbym się rozchorować, masz wystarczająco zmartwień, a ja nie lubię przysparzać Ci problemów. Wiem, że nie uda mi się ukryć mojego stanu. I nie zaprzeczaj, przecież wiem, że ilekroć byłem chory nie spałeś całymi nocami. To naturalne, ja również się o Ciebie martwię, nie mówię, że ta troska jest zła. Po prostu chcę byś mógł teraz skupić się na swoich obowiązkach, choć prawdę mówiąc ilekroć znikasz z mojego pola widzenia czuję niepokój.

niedziela, 2 października 2016

List cz.1

Witam Serdecznie!
Przy okazji przeglądania skończonych i nieskończonych tekstów, znalazłam coś, czym chciałabym się z Wami podzielić. Opowiadanie zostało napisane dość dawno temu, początkowo planowałam wstawić całość od razu, jednak podzieliłam je na kilka części.
Choć opowiadanie nie jest związane z SasuNaru w żaden sposób, mam nadzieję, że zostanie ciepło przyjęte.
Nie przedłużając, życzę miłej lektury! :)


Ogromne wnętrze katedry było bardzo ciche. Gdyby nie szloch, odbijający się echem od ścian można by pomyśleć, że kościół jest pusty. Dwie główne nawy, były do połowy zajęte przez ubranych w czarne stroje żałobników, a każdy z nich siedział z lekko pochyloną głową i chusteczką w dłoni. Nikt nie rozmawiał, nikt nie szeptał. Jakieś małżeństwo, prawdopodobnie bliscy krewni zmarłego, obejmowało się, kojąc wzajemnie swoje łzy. Starsza pani systematycznie pociągała nosem, co rusz unosząc chustkę do oczu, a siedzący obok niej mężczyzna wpatrywał się niewidzącym wzrokiem w sufit ponad ołtarzem, przed którym ustawiona została trumna, obok której stało duże zdjęcie przystojnego, szeroko uśmiechniętego mężczyzny, opatrzone czarną wstęgą.