czwartek, 8 grudnia 2016

II. Wybawienie – Nadzieja.

Witajcie!
Oto kolejna część! Długością nie grzeszy, jednakże zawiera wszystko, co miało być powiedziane.
Dajcie znać czy wam się podoba. :)
~ Aoi ~


Sasuke znalazł schronienie w opuszczonym budynku, na którym wisiały kartki z ostrzeżeniem i informacją o dacie rozbiórki. Nadaje się na jedną noc więc, chętnie się tam ulokował. Choć było mu zimno, rozebrał się z mokrych ubrań i rozwiesił je na najbliższych wystających ze ściany elementach. Nie chciał się rozchorować jeszcze bardziej, obecnie i tak ledwo dawał sobie radę, wiedział, że w tej chwili prawdopodobnie zalęga się w nim zapalenie oskrzeli, przecież kilka godzin spędził na chłodzie, w deszczu, zupełnie przemoczony.

Ostrożnie rozpiął torbę od Naruto, o którym myślał cały czas odkąd tylko się z nim rozstał. Mimo iż wcześniej tak złorzeczył na ludzi, na swój los i właściwie na wszystko dookoła, niespodziewanie zesłał mu ziarnko nadziei. Być może nie wszyscy są tak zepsuci jak zwykł mawiać.
Okazało się, że Naruto zakupił zapas bułek na kilka dni, suchy prowiant, kilka kiełbas, ogólnie pożywienie, które można zjeść bez jakichkolwiek naczyń i sztućców. Znalazł też kilka butelek wody i gazowanych napojów! A nawet kawę w puszce! Kawę! Pił taką jeszcze w pracy! Oprócz jedzenia znalazł też suche, ciepłe skarpety, które niemal od razu naciągnął na stopy, szalik i rękawiczki ze sztucznej skóry, a na samym dnie cienki, koc z polaru, zapałki i kilka świec. Oh, ten Naruto pomyślał o wszystkim! Sasuke dostał zdecydowanie więcej niż się spodziewał. Od razu okrył się kocem i zaczął jeść. Ostatni raz miał okazję się najeść do syta jeszcze nim odebrano mu wszystko, a od tego czasu trochę już minęło.
Kiedy się najadł i poczuł przyjemne ciepło w żołądku, zrobił się senny. Znalazł jakiś kawałek drewna, zerwał trochę wykładziny z drugiego końca pokoju i przygotował posłanie – łóżkiem tego nazwać nie mógł – tak, aby chociaż trochę odgrodzić się od zimna podłogi. Nie czekał długo na skręcający wnętrzności, potworny ból brzucha. Wiedział, że to nadejdzie prędzej czy później, ponieważ od dawna nie zjadł tak dużego posiłku, jednak nawet znając konsekwencje, postanowił to zrobić. Był tak bardzo głodny…
Długo leżał oglądając w słabym świetle świecy wizytówkę, którą dostał. Przez przemoczenie płaszcza niektóre nadruki się zamazały ale był w stanie przeczytać imię i nazwisko : Naruto Uzumaki. Musiał być kimś ważnym skoro posiadał wizytówki, Sasuke kiedyś je miał. W jednej ręce trzymał wizytówkę, w drugiej zaś chusteczkę. Mimo iż była brudna, dla niego stanowiła symbol nadziei, którą już niemal utracił. Teraz ktoś ponownie obdarował go tą małą iskierką.
Nie wiedział kiedy zasnął, lecz sny miał niespokojne, podobnie jak co noc. Budził go każdy szmer i głośniejszy świst wiatru. Rano, spakował swój nowy dobytek i ruszył z nim do miejsca, w którym miał pojawić się Naruto.
Szczerze mówiąc starał się nie nabierać nadziei, nie chciał się zawieść ale czuł, że musi sprawdzić bo to jego szansa na odzyskanie choć namiastki poprzedniego życia, a przede wszystkim na nową przyjaźń.
Czekał cały dzień siedząc na jednym, jedynym wolnym murku w okolicy. Pozostałe były oblegane przez kwiaty, krzaki, ptasie odchody i inne nieciekawe rzeczy. Oszczędzał prowiant, nie wiedział, kiedy po raz kolejny będzie miał okazję zdobyć aż tyle i tak smaczne. Jednak kiedy zbliżył się do niego kot, równie bezdomny i poszkodowany co on sam, podzielił się jedzeniem, które miał. Lubił zwierzęta.
W dłoni miętolił chustkę od nowego znajomego. Obawiał się, że chłopak nie przyjdzie, przecież czemu miałby zawracać sobie głowę jakimś bezdomnym. Już układał w głowie plan, co zrobi jeśli będzie musiał zapomnieć o wszystkim i dalej żyć jak włóczęga bez domu, bez pracy, bez pieniędzy i bez przyszłości.
- Sasuke! – usłyszał krzyk i automatycznie odwrócił głowę w stronę głosu.
Zobaczył Naruto, biegnącego w jego stronę. Chłopak machał do niego i uśmiechał się od ucha do ucha. Uściskał go na powitanie, krzywiąc się na zapach brudnego ciała Sasuke, jednak szybko się opanował, a na usta powrócił poprzedni uśmiech. Urocze i zaskakujące było to, jak otwarty i odważny był ten chłopak. A jaki przyjacielski! W głowie Sasuke, nie chciała zmieścić się informacja, że tacy ludzie jeszcze istnieją, że świat jeszcze go nie zniszczył, że potrafił z dziecinną ufnością się do niego przytulać.
- Mam naprawdę dobre wieści! Słuchaj mnie, nie ma czasu! Możesz ze mną zamieszkać! – wypalił blondyn na bezdechu. – Długo się nad tym zastanawiałem, nie mogłem spać w nocy, aż wymyśliłem! Możesz ze mą zamieszkać! Znajdziemy ci pracę, a potem jeśli będziesz chciał, ja nie zamierzam cię zmuszać, oczywiście jak już oszczędzisz trochę grosza, będziesz mógł ruszyć w świat! Oczywiście wolałbym żebyś został ze mną, martwiłbym się o twój los, nie wiedząc gdzie cię szukać, jak ci się powodzi i…
- Czekaj! – zatkał mu usta dłonią. – Czy ty właśnie zaproponowałeś mieszkanie obcemu bezdomnemu, śmierdzącemu facetowi? Postradałeś zmysły? Wiesz, że mogę być oszustem? Złodziejem? Mordercą?
- Przestań, nie mógłbyś być kimś złym, a jeśli chodzi o resztę… Gdybym myślał jak ty, nie odezwałbym się do nikogo – odparł spokojnie, odsuwając dłoń z twarzy.
- Ale Naruto! Tak nie można! – wbrew własnej woli protestował. Nie chciał żerować na dobroci kogoś tak szlachetnego. Miał jeszcze swoje sumienie!
- Sasuke – położył dłonie na jego ramionach i z uśmiechem zajrzał mu w oczy. – Wchodzisz w to czy nie? Propozycja jest idealna, nie oczekuję nic w zamian, ofiaruję ci pomoc. Spróbuj, co masz do stracenia, hm?
Sasuke nie potrafił odwrócić wzroku od niebieskich oczu blondyna. Jeszcze nigdy nie widział aż tak intensywnego koloru oczu. Ktoś o takim spojrzeniu musiał być bezgranicznie dobry…
Myśli krążyły w jego głowie niesamowicie szybko, sam za nimi nie nadążał. Tyle „ za”, tak wiele „ przeciw”! Ale… Jedno „ ale”, które przesądziło o ostatecznej odpowiedzi. „ Ale kiedy ja, zasłużę na szczęście i wybawienie jak nie teraz?”  i jeszcze „ drugiej takiej szansy nie dostanę!”
Bogowie czy Bóg, sam już nie wiedział kto, ale ktoś zesłał mu wcielenie anioła, tutaj, na ziemię. Właśnie dla niego!
- Ja… Zgadzam się – zerknął w bok speszony. – Ale nie myśl sobie, że zamierzam na tobie żerować! Zwrócę wszystko z nawiązką, jak tylko się pozbieram!
Sasuke zaczyna nowy rozdział w swoim życiu. Czas pokaże, czy będzie dobry.

2 komentarze:

  1. Piękne opowiadanie. Naruto jakiego lubię, od końcówek blond kłaków po czubki palców u nóg dobry i roześmiany i taki narutowo kanoniczny. Doskonałe!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za miłe słowa! Cieszę się, że jednak ktoś odważył się wypowiedzieć na jego temat publicznie.
    Nie ma nic bardziej motywującego niż opinia czytelników!

    OdpowiedzUsuń