czwartek, 15 grudnia 2016

III. Szczęśliwe Zakończenie.

Witajcie!
Mam przyjemność zaprezentować ostatni rozdział opowiadania " Porzucony", które śmiało mogę nazwać miniaturką.
Podejrzewam, że w przyszłym tygodniu nic się nie pojawi, ze względu na świąteczne przygotowania, jednakże zrobię co w mojej mocy, aby jednak jakiś rozdzialik, może one- shot zawitał tutaj na bloga.
Miej lektury! 
~ Aoi ~


            Kilka miesięcy później Sasuke miał porządną, dobrze płatną pracę, przytulny i ciepły dach nad głową oraz człowieka, którego tak bardzo polubił, że nie potrafił wyobrazić sobie życia bez niego. Nie tylko dlatego, że to właśnie on uratował mu życie i umożliwił powrót do względnej normalności, lecz przez wzgląd na niego samego. Nie spotkał do tej pory osoby wesołej, przepełnionej radością i pozytywnym myśleniem, kogoś, kto potrafił rozwiązać każdy problem jednym słowem, złagodzić wszystkie smutki i niedogodności jednym promiennym uśmiechem.

Dotychczasowe znajomości opierały się głównie o interesy. Partnerzy biznesowi, współpracownicy, których uważał za dobrych znajomych. To by było na tyle jeśli chodzi o znajomości, choć on był przekonany, że osoby znane jeszcze z czasów liceum czy studiów, naprawdę go lubiły. Niestety jak wywnioskował później, rozmawiali z nim bo miał pieniądze, bo miał popularność. Przecież gdyby byli przy nim z innych powodów, nie porzucili by go, gdy najbardziej potrzebował pomocy.
Niedawno udało mu się odzyskać część swoich rzeczy, Naruto dowiedział się, że do jego dawnego domu nikt się jeszcze nie wprowadził, więc pod kontrolą agenta nieruchomości, zabrali wszystkie rzeczy Sasuke. Oczywiście nie mogli od tak ich zabrać, Naruto musiał wykupić jego własność z rąk banku. Nie było łatwo, sprawiali mnóstwo problemów, jednakże ostatecznie udało im się odzyskać rzeczy, które Sasuke posiadał. Najbardziej zależało mu na dokumentach i książkach, jednak przenieśli też naczynia, ubrania i wszystko inne, co udało się wykupić.
Sasuke miał własny pokój, jak się okazało, jego wybawiciel odziedziczył spadek po rodzicach, który odpowiednio zainwestowany od kilku lat przynosi mu soczyste owoce. Mieszkają w apartamentowcu na dwunastym piętrze, mają wspaniały widok z okna w salonie na zachód słońca. Mieszkanie jest duże, ma cztery pokoje – choć i tak śpią w jednym - do tego łazienkę, toaletę, kuchnię połączoną z salonem oraz balkon, który wspólnie przemienili w miniaturowy ogród. Jest na tyle duży, że udało im się zmieścić tam dwa leżaki, stolik do kawy i kwiaty, a nadal pozostało dużo miejsca. Jeden z pokoi, Naruto przerobił na biblioteczkę, w której teraz stoi kilka wypełnionych po brzegi regałów z książkami. Przy okazji przenoszenia rzeczy Sasuke, kupili kolejny regał by zmieścić wszystkie pozycję, które przyniesie ze sobą Sasuke, ale też aby rozładować nieco pozostałe półki.
Kilka miesięcy wystarczyło, aby Sasuke odzyskał wiarę w siebie i we własne możliwości. Praca, która sprawiała mu radość i towarzystwo Naruto, skutecznie odganiały smutki dnia codziennego. Co prawda, nadal nie potrafił zaufać ludziom, obawiał się, że znowu komuś zaufa, polubi a potem zostanie porzucony, kiedy coś mu nie wyjdzie. Jedyną osobą, przed którą się otworzył był uroczy blondyn, będący jego nowym przyjacielem i szefem za razem.
Naruto posiadał własną działalność, a mianowicie wydawnictw, w którym zatrudnił Sasuke, kilka dni po tym, jak zamieszkali razem. Zbiegiem okoliczności okazał się fakt, że brunet miał wykształcenie i umiejętności, które pozwoliło mu spokojnie zająć jedno z wyższych stanowiskach, toteż Naruto po jakimś czasie dał mu awans. Mimo iż przez długi czas twierdził, że nie potrzebuje zastępcy ani nikogo podobnego, miesiąc temu Sasuke zasiadł przy biurku jako zastępca redaktora.
Odciążał jasnowłosego w prac jak tylko mógł, choć często nie omieszkał ostentacyjnie pogonić go do pracy. Mimo zapału, Naruto okazał się niesamowicie leniwym osobnikiem, który na domiar złego ciągle chciał spać. Ożywiał się, kiedy schodzili na tematy jedzenia czy wyjazdów albo leniuchowania w domu.
Wcielanie anioła o jasnych blond włosach i niebieskich oczach, zaprzątało jego myśli nieustannie. Nawet kiedy starał się pracować przy poprawianiu tekstów i składaniu książek czy zapisywaniu raportów… Mężczyzna i tak widział przed oczami Naruto. Właściwie długo zastanawiał się jak to możliwe, że w tak młodym wieku posiada już własne wydawnictwo i duży majątek. Usłyszał kiedyś, że to spadek po rodzicach którzy zginęli ale nic więcej. Postanowił więc kiedyś zapytać.
- Rodzice zginęli w wypadku, a mną zajął się chrzestny – wzruszył ramionami. – Teraz dużo łatwiej mi o tym mówić, kiedyś tak nie było. W każdym razie rodzice zostawili mi spory spadek, z pomocą nowego opiekuna odpowiednio zainwestowałem, potem pomógł mi otworzyć wydawnictwo. Wiesz, on jest pisarzem, podpowiedział mi co nieco i oto jestem. Do tej pory mi pomaga jak czegoś potrzebuję.
Kiedy to mówił, uśmiech nie schodził z jego ust. Niesamowite, jak silny jest ten chłopak. Mimo zżerającej go ciekawości nie pytał o wypadek, uznał, że sam opowie mu kiedyś więcej.
- Sasu? Kończysz już? – głowa Naruto pokazała się w drzwiach do jego gabinetu.
- Jeszcze chwilkę, a co? – oderwał wzrok od komputera. – Jedziesz już do domu?
- Poczekam – wszedł do gabinetu i rozłożył się na najbliższym fotelu. – Tak sobie myślę, poznaliśmy się niecałe cztery miesiące temu, a ja już na początku czułem się tak, jakbym znał cię całe życie. Miło trafić na kogoś takiego – obdarzył go uśmiechem ukazując rząd zębów.
Sasuke poczuł jak ciepło rozchodzi się po jego ciele odchrząknął i odpowiedział tylko:
- Wzajemnie.
Chwilę później zamykali już wydawnictwo i szli do samochodu. Sasuke często wracał myślami do tego momentu jak po raz pierwszy się spotkali. Do tej pory nosi przy sobie chusteczkę, którą dostał. Wtedy nawet przez myśl mu nie przeszło, że będzie żył tak jak teraz. Zarzekał się, że zwróci wszystko Naruto ale… Ustalili, że pieniądze będą wspólne, więc mają jedno konto. Podobnie z mieszkaniem, Sasuke myślał, że będzie chciał się wyprowadzić ale… Tego też nie zrobi. Potrzebują siebie nawzajem do szczęścia, jest im razem dobrze, odpowiada im tak, jak jest, a Naruto nigdy nie wyraził chęci pozbycia się go. Podobne tematy zawsze go złoszczą i ucina rozmowę krótko acz stanowczo mówiąc, że zabrania jakichkolwiek planów rozdzielania się.
Sasuke nie narzekał, pragnął aby taki stan trwał już wiecznie. Nie wybiegał myślami w przyszłość obawiając się, że kiedy ułoży sobie idealny plan, los sprawi, że wszystko trafi szlag, jak to często się działo.
W mieszkaniu nastawił wodę na herbatę, choć nie był pewien czy w ogóle ją zrobi. Kiedy tylko stanął przed szafką chcąc wyjąć kubek, Naruto oparł się policzkiem o jego plecy, a następnie lekko się przytulił. Często tak robił, a Sasuke bardzo to lubił. Stało się to dla nich naturalne – przytulanie jako sposób na okazywanie uczuć, podobnie jak w prawdziwej rodzinie. Obaj zostali pozbawieni przywileju posiadania rodziny w dość wczesnym wieku, możliwe, że teraz podświadomie próbują zapewnić sobie coś na kształt domowego ciepła i wszechobecnej serdeczności. Dzisiejszego dnia brunet postanowił posunąć się nieco dalej.
- Zrobić ci herbatę? – zapytał odwracając się do niego przodem.
- Nie, dziękuję. Nie mam ochoty.
Odsunął się od niego, a wtedy Sasuke pochylił się i lekko cmoknął go w czoło.
- Połóż się, wyglądasz na zmęczonego – mruknął jednocześnie oczekując reakcji na to, co zrobił.
Naruto w zamyśleniu pokiwał głową, przytaknął mu po czym zawołał z salonu:
- Od kiedy jesteś taki miły? Myślałem, że większą przyjemność sprawia ci lanie mi tyłka!
- Bo tak jest! – odpowiedział z uśmiechem, którego Naruto nie mógł zobaczyć.
Z salonu usłyszał niezrozumiały bełkot reklam, zapewne blondyn szuka czegoś ciekawego w telewizji. Zalał dwa kubki z herbatą posłodzoną dwoma łyżeczkami cukru, obaj lubili słodki, parujący płyn.
Ten wieczór spędzili na kanapie przed telewizorem, mimo iż nie mogli znaleźć nic ciekawego, cieszyli się swoim towarzystwem, w pełni oddając się relaksowi. Od czasu do czasu, któryś z nich się odezwał, a wtedy zaczynały się dłuższe konwersacje. W końcu wyłączyli telewizor, przeszkadzał w rozmowie: rozpraszał i co rusz zakłócał ich słowa.
Zagłębili się we wspomnienia, Naruto opowiadał mu o swoim życiu nim się poznali i po tym jak już mieszkali razem, potem następowała kolej Sasuke. Opowiadał wszystko co mu ślina na język przyniosła, historię z dzieciństwa, czasy szkolne czy studia. Wszystko to, od samego początku aż do punktu, w którym się znaleźli. I choć oboje słuchali swoich historii na nowo już któryś raz, żaden z nich nie przerywał, gdyż za każdym razem, byli zafascynowani równie mocno jak na początku. Za każdym razem chłonęli każde słowo jakby było wypowiedziane po raz pierwszy, każda historia, choć znana niemal na pamięć wzbudzała ciekawość.
W ciągu tych kilku miesięcy spędzili wiele wieczorów, wiele nocy rozmawiając. Poruszali tematy błahe ale i poważne, potrafili porozumieć się w wielu kwestiach, nawet jeśli mieli odmienne opinie, a to było najpiękniejsze. Dzięki temu, choć znali się pozornie niedługo, mieli wrażenie, że żyją ze sobą od zawsze. Poznali swoje charaktery, a choć nadal wiele jeszcze ich zaskakuje, są ciekawi siebie.
Sasuke nie mógł się nadziwić. Życie zaskakiwał go każdego dnia podobnie jak sam Naruto. Wtedy, kiedy stracił wszystko, myślał, że to już jego koniec. Prześladowała go wizja bezimiennej śmierci pod mostem albo w opuszczonej ruderze. Spędził na bruku trochę czasu, ale za to teraz zupełnie inaczej patrzy na wszystko. Nie jest taki wyniosły jak wcześniej, dostał kopniaka w tyłek od życia, które być może celowo zgotowało mu taką niespodziankę. Jednakże teraz nie wini za to nikogo, ponieważ spotkał Naruto. Człowieka, którego prawdopodobnie nigdy by nie poznał, a nawet jeśli tak, to przeszedłby obok niego obojętnie.
Takim był człowiekiem.
Wydawało mu się, że miał wszystko. Przyjaciół, pieniądze, nowoczesne życie, firmę. Okazało się, że oprócz tego miał również ego, rozrośnięte do rozmiarów balonowego statku powietrznego i dumę, której nie potrafiłby schować w kieszeń. Wstyd mu za to, jaką był osobą i nie dziwi się, że nikt nie chciał mu pomóc. Jednak zrozumiał to dopiero z perspektywy czasu, a świadomość mówiąca, że całe dotychczasowe życie otaczał się podłymi, fałszywymi i niewłaściwymi ludźmi bolała go jak nic innego do tej pory.
Tej nocy nie mógł zasnąć. Leżał patrząc na blond włosy Naruto oraz spokojnie unoszoną z oddechem klatkę piersiową i rozmyślał. Pozwolił myślom dryfować, analizował wszystko, co tylko mu się nawinęło.
Wydawało mu się, że dawno, dawno temu jego pociąg wykoleił się - dokładnie gdy zginęli jego rodzice. Później trafił na zardzewiałe tory, a kiedy przejeżdżał przez most - z pomocą brata, który sukcesywnie niszczył i tak zardzewiałe tory - w pewnym momencie spadł do rzeki. Spadł, gdy most zbudowany z pychy, dumy, pogardy i zardzewiałych torów załamał się. Następnie los obdarował go blondynem, który połączył ich ścieżki i od teraz idą razem bezpieczną drogą.
- Naruto – szepnął nagle. Zmienił pozycję i położył się na boku, tak by twarz mieć zwróconą w jego stronę. – Ej, Naruto, obudź się.
- Mmm… - mruknął niezadowolony. – Spadaj, chcę… Chcę spać… - próbował wyrzucić z siebie słowa ze złością, jednak brzmiało to jak bełkot bez większego przekazu emocjonalnego.
- Cicho, posłuchaj mnie – syknął. – Już wymyśliłem! Dotarło coś do mnie!
- Co takiego? – z wielkim wysiłkiem otworzył oczy. – Nie możesz poczekać do rana? Człowieku jest… - zerknął na wyświetlacz telefonu, a kiedy światło przestało go oślepiać próbował zrozumieć znaczenie cyfr, które zobaczył. – Sasuke, jest czwarta dwadzieścia. Daj mi spać!
Bez zbędnych wyjaśnień Sasuke przysunął się bliżej i wsunął dłoń pod kark blondyna, by sekundę później mocniej go chwycić. Uniósł się na łokciu i zawisł pochylony nad Naruto. Zatrzymał się kilka milimetrów od jego twarzy, teraz stykali się nosami, ale brunet czekał. Czekał na sprzeciw, jakąś formę protestu, w tej chwili pragnął aby wszystko działo się za obustronnym przyzwoleniem. Ich oddechy mieszały się, serca wybijały coraz szybszy rytm, krew szumiała w uszach, a ciemność potęgowała doznania. Była pomocna przy budowaniu atmosfery.
Nie doczekawszy się reakcji obronnej zbliżył jeszcze bardziej i w końcu połączył ich wargi. Był to krótki pocałunek, będący wstępem do czegoś większego i jeszcze słodszego. Nawet nie wiedział, że był tak bardzo spragniony tych ust. Nie czekał długo, na reakcję, niemal od razu Naruto objął go ramionami, mocniej go do siebie przyciskając. Pocałunki były płomienne, chaotyczne i oddawały wszystkie kłębiące się w nich emocje. Sasuke chciał w ten sposób przekazać mu wszystkie swoje uczucia. Po długiej chwili oderwali się od siebie, jednak nie przestając się przytulać. Leżeli twarzami zwróceni do siebie, uspokajali oddechy.
- Sasuke… Długo kazałeś mi czekać – mruknął blondyn, próbując wpleść w drżący głos nutkę rozbawienia. – Jak się domyśliłeś?
- Nie domyśliłem. Sprawdzałem pewną teorię.
- Jaką?
- To wszystko… Wszystko stało się po to, żebyśmy mogli się spotkać. Jesteśmy dla siebie stworzeni i od momentu, w którym zobaczyliśmy się po raz pierwszy mamy pozwolenie od losu. Przyzwolenie na wspólną podróż jedną ścieżką życia. Naszą ścieżką! – Był dumny, że udało mu się to tak poetycko sformułować.
- Nie wiedziałem, że jesteś romantykiem – odparł Naruto po krótkiej chwili milczenia. – Dziwne acz piękne wyznanie miłości, zostaje przeze mnie przyjęte i odwzajemnione – dodał niemal od razu, udając oficjalny ton. Chichotał pod nosem.
Sasuke uśmiechnął się szeroko, tak bardzo, że aż zabolały go szczęki, w końcu w jego życiu będzie szczęśliwe!
- Ale teraz mnie przytul, bo marznę. Zabrałeś mi całą kołdrę – Naruto rzucił oskarżycielsko wyrywając Sasuke z euforii, po czym wtulił się w niego.
- Już, już – sięgnął za siebie przykrywając ich kołdrą.
- Wszystko jest idealnie – podsumował, mając na myśli nie tylko ostatnie kilkanaście minut ale też pozostałą, przyszłą część ich życia.

1 komentarz:

  1. MOJA WERSJA HISTORII KONOHY.
    Przedstawię alternatywną wersję Wioski Liścia. Jednymi z głównych bohaterów będą Madara i Tobirama. W moim opowiadaniu bohaterów różnych czasów zobaczyć będzie można w jednym miejscu, przeżywających wspólne przygody. Dodatkowo wprowadzone zostaną nowe postacie. Gorąco zapraszam :)
    http://different-konoha.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń