czwartek, 26 stycznia 2017

Resurrected, rozdzia艂 II

Witam Serdecznie.馃挋
Ciesz臋 si臋, 偶e " Resurrected" zosta艂o ciep艂o przyj臋te. Bardzo polubi艂am t臋 histori臋 i mam nadziej臋, 偶e Wam r贸wnie偶 zapadnie w pami臋膰.
Tymczasem, kolejny rozdzia艂 ju偶 przed Waszymi oczami!
~ Aoi ~

Nigdy nie podejrzewa艂em, 偶e to w艂a艣nie ja b臋d臋 tym, kt贸ry wykopie dla czarnow艂osego „ nowy dom”. W艂a艣ciwie nie my艣la艂em za du偶o, o tym, co si臋 stanie za jaki艣 czas. Znalaz艂em przyjaciela, do kt贸rego mog艂em m贸wi膰. Nawet je艣li, robi艂em to tylko w my艣lach, mog艂em da膰 upust mojej samotno艣ci. Przejmuj膮cej samotno艣ci, kt贸ra towarzyszy艂a mi ju偶 od dawna i na ka偶dym kroku pod膮偶a艂a za mn膮 niczym cie艅.

A kiedy ju偶 dopuszcza艂em do siebie my艣l, 偶e znalaz艂em kogo艣, fizyczn膮 form臋 cz艂owieka, z kt贸r膮 chcia艂em po prostu przebywa膰, los mi go odbiera. W tak brutalny spos贸b chc膮 pozbawi膰 mnie jedynego oparcia, jakie widz臋 na tym 艣wiecie. Szkoda tylko, 偶e nie mam prawa nic z tym zrobi膰, nie znam go, mimo i偶 mam wra偶enie, 偶e przyja藕nimy si臋 od dziecka. Bardzo przypomina mi tego przyjaciela, nawet imi臋 ma takie samo!
Niestety nie mog臋 przywo艂a膰 w my艣lach jego wizerunku. Wiem tylko, 偶e mia艂 pewne znami臋. Obraz rozmy艂 si臋 w mojej g艂owie ju偶 jaki艣 czas temu.

Chwil臋 po tym, jak wyprowadzono mnie z sali, uruchomi艂 si臋 alarm, nasta艂 chaos. Piel臋gniarki i lekarze biegli w t臋 stron臋, by艂o ich niewielu ale w moich oczach wygl膮da艂o to tak, jakby nagle zerwa艂 si臋 ogromny t艂um, gotowy staranowa膰 wszystko i wszystkich na swojej drodze.

Zerkn膮艂em na szyb臋, chc膮c ostatni raz zobaczy膰 偶ywego Sasuke. Powstrzymywa艂em 艂zy, 偶eby nie rozp艂aka膰 si臋 przy wszystkich, nie chce pokazywa膰 tego, co czuje.
To zamieszanie wywo艂a艂 Sasuke! Le偶a艂 z otwartymi oczami i chcia艂 co艣 powiedzie膰! Z nieporadnych ruch贸w warg mog艂em okre艣li膰, 偶e s艂owa brzmi膮 „ nie” po prostu „nie”…
Po tych s艂owach, po u艂amku sekundy rado艣ci, ekran maszyny monitoruj膮cej prac臋 serca, ukaza艂 prost膮 lini臋. G艂owa czarnow艂osego opad艂a na poduszki bezw艂adnie. Lekarze pr贸bowali reanimowa膰, piel臋gniarki pomaga艂y, zamieszanie nie z tej ziemi.
Co艣 mu wstrzykni臋to, chyba adrenalin臋. Reanimowano dalej, a偶 w ko艅cu lekarz pokr臋ci艂 g艂ow膮. Zerkn膮艂 na zegarek i zapisa艂 co艣 w karcie pacjenta…
Nie wiem, kiedy poprzedni go艣膰 Sasuke znalaz艂 si臋 ko艂o mnie, ale nagle us艂ysza艂em jak mamrocze pod nosem i przysi膮g艂bym, 偶e by艂y to s艂owa w rodzaju „ w ko艅cu”. By艂em zbyt oszo艂omiony, by w pe艂ni rejestrowa膰, co si臋 dzieje dooko艂a. Jak w letargu, podrepta艂em w kierunku wyj艣cia i po pi臋tnastu minutach znalaz艂em si臋 na cmentarzu, gdzie usiad艂em pod krypt膮. Moj膮 krypt膮. Po chwili poczu艂em, jak po policzkach sp艂ywaj膮 mi gor膮ce 艂zy. Du偶e krople pe艂ne 偶alu i rozpaczy.

Moje serce, po raz kolejny zosta艂o rozerwane na tysi膮ce kawa艂k贸w.

M贸j umys艂, spowity mg艂膮 rozpaczy.

Moje oczy, nie by艂y w stanie pozosta膰 otwarte.

Nie wiem ile czasu tam sp臋dzi艂em. Wiem za to, 偶e kiedy wsta艂em i chwiejnym krokiem, ruszy艂em przed siebie, by艂o ju偶 ciemno i zimno. Szal kt贸rym zwyk艂em otula膰 szyj臋, os艂ania艂 przed wiatrem, jednak ch艂贸d by艂 g艂臋boko odczuwalny. Ch艂贸d wewn膮trz mnie. Pustka.
Nie mia艂em ju偶 偶adnego punktu odniesienia, przystanku w moim 偶yciu. Miejsca, do kt贸rego przyjd臋 i przez chwile, b臋d臋 czu艂 si臋 dobrze i spokojnie.
B臋d臋 odwiedza艂 jego gr贸b. Mo偶e nawet stanie si臋 moim w艂asnym? Za jaki艣 czas.

Nast臋pnego dnia uczestniczy艂em w pogrzebie.

Wys艂ucha艂em ostatnich s艂贸w o nim, widzia艂em kilkoro cz艂onk贸w rodziny i przyjaci贸艂, kt贸rzy w ci膮gu ostatnich miesi臋cy nawet go nie odwiedzali. Najbardziej zaskoczy艂 mnie brak wyrazu, na twarzy brata. Tak, dowiedzia艂em si臋, 偶e ten m臋偶czyzna, kt贸ry podj膮艂 decyzje o od艂膮czeniu go, by艂 bratem, poniewa偶 m贸wi膮c dobre s艂owo o zmar艂ym m贸wi艂, 偶e to jego m艂odszy brat.

Najbardziej mnie boli to, 偶e pozwoli mu odej艣膰 po raz kolejny. Obudzi艂 si臋 na chwile. Powiedzia艂 „ nie”. Co jak dla mnie jasno oznacza wole walki o 偶ycie, a nie ch臋膰 odej艣cia… Zdziwi艂 mnie te偶 po艣piech z ceremoni膮. Przecie偶 to si臋 sta艂o dopiero wczoraj! Zupe艂nie jakby wszystko by艂o z g贸ry zaplanowane. Jakby byli przygotowani od dawna.

Trumny nie otworzyli, by艂a zamkni臋ta.

By艂em tym, kt贸ry wraz z panami z zatrudnionej firmy pogrzebowej, opuszcza艂 trumn臋. Szczerze m贸wi膮c nie do ko艅ca pami臋tam, jak to si臋 dok艂adnie dzia艂o, wiem tylko, 偶e nie zasypali do艂u od razu, tylko symbolicznie wrzucili kilka 艂opat ziemi. Zakryli materia艂em, 偶eby nikt przypadkiem nie wpad艂 do 艣rodka. Postawili tabliczk臋 z imieniem i nazwiskiem, co tym bardziej utwierdzi艂o mnie w przekonaniu, 偶e by艂o to zaplanowane.

Kiedy rodzina uda艂a si臋 na styp臋, ja zosta艂em z zap艂at膮 za swoja ci臋偶ka prac臋. Sam z pieni臋dzmi kt贸re zarobi艂em na nieszcz臋艣ciu cz艂owieka bliskiego mojemu sercu. Czu艂em si臋 tak, jakbym bra艂 udzia艂 w jego 艣mierci, jakby to by艂a moja wina…

Zosta艂em przy niedoko艅czonym grobie z zamiarem op艂akiwania przyjaciela.

Z czasem w mojej g艂owie powsta艂 pomys艂, kr贸tka my艣l: chcia艂em go zobaczy膰 ten ostatni raz i upewni膰 si臋, 偶e to ten lub nie ten cz艂owiek, znany mi kiedy艣. Jest na to prosty spos贸b, Sasuke, kt贸rego zna艂em w m艂odo艣ci mia艂 na karku niewielki tatua偶. Zawsze 艣mia艂em si臋 z tego, 偶e przechwala艂 si臋 nim m贸wi膮c, 偶e to wachlarz rozniecaj膮cy ogie艅. Kolorystycznie si臋 zgadza艂o, kiedy si臋 przyjrza艂e艣 te偶 si臋 zgadza艂o. Jednak na pierwszy rzut oka, raczej przypomina艂o kolorowe plamy ni偶 konkretny obraz.
Po艂o偶y艂em si臋 na ziemi, pod plecami mia艂em cienk膮 warstw臋 li艣ci, mo偶e nawet te same, kt贸re podziwia艂em dzie艅 wcze艣niej? Kto wie.

Wpatrywa艂em si臋 w niebo, tak d艂ugo, a偶 zacz臋艂o zalewa膰 si臋 cieniem. W mojej wyobra藕ni pojawi艂 si臋 obraz jasnej postaci, kt贸ra ucieka przed ciemn膮, broni si臋 przed ni膮. Niestety przegrywa walk臋 z cieniem, dlatego w艂a艣nie 艣wiat zalewa mrok ka偶dego dnia, kiedy tylko s艂o艅ce znika za horyzontem.

Sasuke dzi艣 przegra艂 swoj膮 walk臋, poniewa偶 kto艣 wspom贸g艂 ciemno艣膰. Gdyby tylko 艣wiat艂o na chwil臋 otrzyma艂o prawo g艂osu… Wszystko mog艂oby potoczy膰 si臋 inaczej.
Jestem pewny co do jednego, chc臋 zobaczy膰 go po raz ostatni wiedzie膰, w co go ubrali, pozna膰 wyraz jego twarzy. Chc臋 wiedzie膰, aby zapami臋ta膰, 偶eby si臋 po偶egna膰.

Zerwa艂em si臋 z miejsca, a 偶e zrobi艂em to nieco za szybko, zakr臋ci艂o mi si臋 w g艂owie. Oczy piek艂y mnie od 艂ez, g艂owa pulsowa艂a niezno艣nie. Chyba od nadmiaru emocji, a jednak jedyne, co mia艂em w g艂owie to: wyci膮gn膮膰 Sasuke na powierzchni臋 lub wej艣膰 do jego nowego miejsca zamieszkania…

Groteskowe? Mo偶liwe, ale czy nie na grotesce i absurdzie opiera si臋 艣wiat? Czy偶 nie jest tak, jak w „ Alicji w Krainie Czar贸w”, „ tylko wariaci s膮 co艣 warci”?
Bez zb臋dnego rozwodzenia si臋 na moralno艣ci膮 mojego czynu, zabra艂em si臋 do pracy. Oczywi艣cie uprzednio sprawdzi艂em czy nikogo nie ma w pobli偶u, ci臋偶ko by艂oby wyt艂umaczy膰 wykopywanie zw艂ok. Chocia偶 o wykopywaniu nie mo偶na m贸wi膰 przy kilku „ rzutach” ziemi na trumnie.

Uporawszy si臋 z os艂on膮, powoli zacz膮艂em schodzi膰 na d贸艂, a dotkn膮wszy podeszw膮 twardego pod艂o偶a ostro偶nie opu艣ci艂em reszt臋 cia艂a do do艂u.
Na szcz臋艣cie trumna by艂膮 dwu- skrzyd艂owa, mog艂em otworzy膰 cz臋艣膰 od pasa w g贸r臋. Tak by艂o du偶o wygodniej i 艂atwiej.

Moim oczom ukaza艂a si臋 spokojna twarz Sasuke. Ubrano go w czarny garnitur z czerwon膮 much膮 pod szyj膮 i czerwon膮 poszetk膮 w butonierce. Oh, gdyby kto艣 spotka艂 go w takim stroju na bankiecie, robi艂by ogromne wra偶anie. Teraz, wywo艂a艂o to uczucie 偶alu i md艂o艣ci.

Wygl膮da spokojnie, delikatnie, jak to m贸wi膮: zmar艂y wygl膮daj jakby spa艂. A偶 nazbyt realistycznie, poniewa偶 mam dziwne wra偶anie, 偶e jego klatka piersiowa si臋 unosi… Poczu艂em dreszcz emocji oraz strach wzbieraj膮cy gdzie艣 g艂臋boko we mnie. Nie przyzna艂bym si臋 do tego, ale nieco si臋 ba艂em, szczeg贸lnie, 偶e nagle ka偶dy szmer i szelest sta艂 si臋 bardzo g艂o艣ny i wyra藕ny. Przysi膮g艂bym, 偶e s艂ysz臋 oddech zmar艂ego, jednak, kiedy przyk艂ada艂em d艂o艅 do jego ust czy nosa, nic nie wyczuwa艂em.

Wzi膮艂em g艂臋boki oddech, czas najwy偶szy sprawdzi膰 czy Sasuke ze szpitala, to ten Sasuke z wachlarzem na karku. Nie bardzo wiedz膮c, jak si臋 do tego zabra膰, ukl臋kn膮艂em i spr贸bowa艂em podnie艣膰 jego cia艂o tak, jakbym chcia艂 go posadzi膰. Podnosz膮c go musia艂em obj膮膰 pas, serce ko艂ata艂o mi w piersi, mia艂em dziwne wra偶enie, 偶e zaraz si臋 poruszy i oka偶e si臋, 偶e to tylko kolejny durny sen.

Na szcz臋艣cie nic takiego si臋 nie sta艂o – przynajmniej na razie. Mia艂em okazje przyjrze膰 mu si臋 z bliska nim wypuszcz臋 go z obj臋膰. Cer臋 mia艂 niesamowicie jasn膮, cho膰 spodziewa艂em si臋, 偶e dzie艅 po 艣mierci b臋dzie ju偶 siny, sk贸ra stwardnieje i zesztywnieje a on, sam w sobie b臋dzie zimny.

呕adnej z tych rzeczy nie zaobserwowa艂em, mimo s艂abego 艣wiat艂a latarki, kt贸r膮 wrzuci艂em tu zanim jeszcze zacz膮艂em schodzi膰. Zaskoczy艂o mnie te偶 to, jak niesamowicie 艂atwo by艂o go unie艣膰, oczywi艣cie by艂 ci臋偶ki, w ko艅cu to cia艂o cz艂owieka, jednak nie by艂o trudno podnie艣膰 go do siadu. Kiedy dotkn膮艂em jego w艂os贸w, czy sk贸ry twarzy wydawa艂y si臋 mi臋kkie, g艂adkie, w tej chwili nawet lekko ciep艂e!

Postanowi艂em zachowa膰 w g艂owie taki obraz Sasuke, przystojnego schludnego m臋偶czyzny w garniturze z much膮 pod szyj膮 oraz z lekkim makija偶em. W sumie makija偶 m贸g艂bym odes艂a膰 w zapomnienie, jednak w tej chwili, jest on cz臋艣ci膮 cia艂a czarnow艂osego.

Z ogromnym trudem utrzyma艂em go w pozycji siedz膮cej, jednocze艣nie przemie艣ci艂em si臋 za niego i uwaga… Ah, to, by艂o do przewidzenia…

Ma znami臋.

Ma tatua偶!

Jeszcze zanim dr偶膮c膮 d艂oni膮 odgarn膮艂em kosmyki w艂os贸w z jego karku, mog艂em zobaczy膰 skrawek koloru widoczny mi臋dzy nimi…
Nie wiedzia艂em czy cieszy膰 si臋, 偶e go odnalaz艂em – co prawda zupe艂nie przypadkiem ale jednak – czy p艂aka膰, 偶e zn贸w go straci艂em, nim zd膮偶y艂em jeszcze sp臋dzi膰 z nim czas?
To chyba by艂 kres moich mo偶liwo艣ci, sta艂o si臋 to, czego ba艂em si臋 najbardziej. To TEN Sasuke… W艂a艣nie TEN. Opar艂em si臋 czo艂em o jego plecy w parodii przytulenia.

Trwa艂em tak d艂ug膮 chwil臋, pozwalaj膮c gor膮cym 艂zom znaczy膰 moje policzki po raz kolejny.
Sam z cia艂em dawno utraconego przyjaciela, w jego grobie, w g艂臋bi ciemno艣ci.
Szcz臋艣cie czy pech? Z艂o艣liwe fatum?

Nigdy nie prze偶y艂em niczego, tak intensywnie i g艂臋boko jak tego. 艢wiadomo艣膰, 偶e to jednak on, bola艂a jeszcze bardziej. Dziwi mnie tylko, 偶e do tej pory nie wpad艂em na to, 偶e by膰 mo偶e to kto艣 mi bliski. Nawet nie zapyta艂em o imi臋, mimo i偶 ka偶dego dnia przychodzi艂em pod jego sale. Raz czy dwa nawet uda艂o mi si臋 wej艣膰 do 艣rodka.

Moje u偶alanie si臋, przerwa艂 nag艂y szmer gdzie艣 niedaleko. Zupe艂nie jakby jaki艣 zwierzak by艂 z nami w dole, jednak kiedy omiot艂em teren dooko艂a latark膮, nic nie zobaczy艂em.
            Poczucie zagro偶enia wygra艂o z potrzeb膮 op艂akiwania Sasuke. Wsta艂em ostro偶nie i u艂o偶y艂em jego cia艂o z powrotem, tak jak le偶a艂o wcze艣niej. A kiedy chcia艂em poprawi膰 mu w艂osy i ju偶 si臋ga艂em do czo艂a... zamar艂em.
Sasuke mia艂 otwarte oczy.

Sparali偶owany strachem nie by艂em w stanie nawet drgn膮膰.

4 komentarze:

  1. Super. Wielkie dzi臋ki za kolejn膮 cz臋艣膰. Czekam niecierpliwie na nast臋pn膮... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsu艅
    Odpowiedzi
    1. Ca艂a przyjemno艣膰 po mojej stronie. :D
      Niezmiern膮 rado艣膰 sprawia mi to, 偶e opowiadanie cieszy si臋 zainteresowaniem. :3
      R贸wnie偶 pozdrawiam!

      Usu艅
  2. Kr贸tki rozdzia艂. Za kr贸tki! Ledwo si臋 wkr臋ci艂am, a tu ju偶 koniec. Ale musz臋 przyzna膰, 偶e czuje si臋 zaintrygowana. Szczerze od pocz膮tku podejrzewa艂am, 偶e co艣 b臋dzie nie tak z jego "艣mierci膮". To w ko艅cu Sasuke, nie odpu艣ci艂by tak 艂atwo. Jestem ciekawa o co chodzi.. Ta oboj臋tno艣膰 Itachiego troch臋 mi nie pasuje, ale mo偶liwe, 偶e to tylko moje wymys艂y. Licz臋, 偶e nast臋pny rozdzia艂 b臋dzie d艂u偶szy.. 偶e pozwolisz mi si臋 rozczyta膰. Jak na razie czekam na ci膮g dalszy i oczywi艣cie prosz臋 o informacje :) Chc臋 Ci臋 te偶 zaprosi膰 na mojego nowego bloga, na kt贸rym w艂a艣nie pojawi艂 si臋 prolog. in-our-kingdom.blogspot.com pozdrawiam i weny 偶ycz臋 :)

    OdpowiedzUsu艅
    Odpowiedzi
    1. Hej, hej!
      Wiem, 偶e mo偶e wydawa膰 si臋 kr贸tki, jednak偶e zawsze staram si臋 zamkn膮膰 w jednym rozdziale okre艣lon膮 "scen臋" i w膮tek. :)
      Z ch臋ci膮 zajrz臋 na Twojego nowego bloga, gdy tylko znajd臋 chwil臋.
      Pozdrawiam i r贸wnie偶 偶ycz臋 weny. :3

      Usu艅