czwartek, 16 marca 2017

Historia Pewnej Miłości: The End. O tym jak znalazłem zapomniany dziennik.

Witajcie,
Miałam dobry humor, udało mi się wyspać, pogoda za oknem była cudna, pojawiła się wena, a najważniejsze: zawitał do mnie czas wolny.
Efekt połączenia owych sprzyjających warunków prezentuję poniżej.
Sądzę, że będzie to miły przerywnik między rozdziałami „ Resurrected”, tak żeby nie dopadła Nas monotonia.
A Wy, co robicie, kiedy zawitają do was „ sprzyjające warunki”? 😉
Chętnie poznam odpowiedź na to pytanie!
😊

            Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że jeszcze kiedykolwiek go zobaczę. Znalazłem go przypadkiem, postanowiłem więc uwiecznić ten moment, tak na przyszłość. Wiecie, jakbym jeszcze kiedyś na niego trafił. Wtedy będę mógł przypomnieć sobie, że faktycznie próbowałem prowadzić kiedyś pamiętnik, coś na wzór zbioru ciekawych epizodów z naszego życia. Chociaż jak się zapewne domyślacie, te, które tu zapisałem stanowią niewielki odsetek prawdziwych wydarzeń. To wszystko się wydarzało, ale dawno, dawno temu, na samym początku naszej znajomości. Dziś, kiedy jesteśmy razem już ponad piętnaście lat, takich sytuacji było o wiele wiele, wiele więcej.

            Niestety należę do leniwych ludzi i nie chce mi się tego zapisywać. Od tego zdecydowanie jest mój pracowity Sasuke. Teraz pracuje już nas swoją kolejną książką, powołanie pisarskie odkrył mniej więcej siedem lat temu i zaczął na poważnie się tym zajmować.
Wcześniej też jakoś wzbudzało to jego zainteresowanie, jednak do tej pory nie wiem, czemu nie zaczął pisać książek wcześniej ( są świetne! ). Nie wszystkie są świetne, niektóre nie są nawet ciekawe ale ludzie i tak kupują. Cóż dla nas to świetna sprawa.
            Wracając do początku, znalazłem ten dziennik przypadkiem, przy sprzątaniu w sypialni. Nie wiedzieć dlaczego ukryłem do pod łóżkiem w najciemniejszym kącie jaki tam był. Pewnie dlatego nie znalazłem go wcześniej. Teraz, kiedy coś mnie natchnęło do sprzątania odkrywa takie właśnie skarby.
Aktualnie siedzę na łóżku i dopisuje tu kolejną historię, „ O tym jak znalazłem zapomniany dziennik.” Myślę, że tytuł się nadaje, zwłaszcza, że poprzednie tytułowałem „ O tym jak…” coś tam, coś tam. Czasami przeszkadza mi to, że mam taki „ słomiany zapał” do wszystkiego. Najpierw się podekscytuję, zaplanuję, zacznę działać, a kiedy okazuje się, że trzeba poświęcić czas, myśli, wszystko… Rezygnuję. Albo odkładam na później. Dodatkową trudność stanowi fakt, że chciałem to ukryć przed Sasuke, a dopiero całość mu pokazać.
Właściwie nie wiem, czy nie natknął się już kiedyś na ten dziennik, kiedy sprzątał albo czegoś szukał. Nawet jeśli, to mi o tym nie wspominał, przecież pamiętałbym o tym. Myślę, że jak skończę pisać tę notatkę, a mój Drań wróci do domu, to wszystko mu pokażę. Nie jest tego zbyt wiele, także pewnie przeczyta raz.
            Och, już czuję tę ekscytację! Chciałbym już pobiec i pochwalić się tym, co znalazłem, tym, co sam dla nas stworzyłem. Obawiam się jedynie, że to nieco za mało… Myślę, że tym razem zamiast go chować zatytułuję jakoś i wyeksponuje na półce z książkami, przecież to kawałek cholernie dobrej historii. Naszej historii, a przecież oprócz tej naszej żadna inna się dla nas nie liczy. Dla nas ważna jest tylko ta historia, którą samo tworzymy, coś co jest dla nas ciekawe, niesamowite i wspaniałe.
            Dzisiaj mamy udać się  z wizytą na bankiet charytatywny, mam nadzieję, ze pójdziemy tam tylko na chwilę. Odkąd Sasuke jest sławny, musimy raz na jakiś czas pokazywać się w miejscach publicznych, albo Sasuke musi wystąpić gdzieś dla „ podtrzymania wizerunku publicznego”. Takie wiecie, prezentowanie się przed publicznością, przed czytelnikami, przed fanami. Na początku osobiście się tym ekscytowałem, mogłem w końcu wybrać się na imprezę na poziomie, spotkać inteligentnych ( mniej lub bardziej) ludzi, ale teraz to już jest takie po prostu. Czujemy się tam dobrze, więc nie przeszkadza nam to, ale obaj wolelibyśmy robić zupełnie inne rzeczy.
            Pójdziemy tam na jakąś godzinkę, może dwie i zapewne wrócimy, a wtedy pokażę mu dziennik! Podjąłem decyzję! Trzymajcie kciuki.
            O! Prawie bym zapomniał. Miałem wyjaśnić dlaczego piszę „ wy” skoro to pamiętnik. Mianowicie liczę na to, że kiedyś przeczytają go inni ludzie i będą zachwycać się pięknem naszej miłości! Ot co.

Dopisuję to dziesięć minut później.
            Wiecie co? Sasuke to jednak prawdziwy Drań, nie tylko z przezwiska.
Przeglądałem sobie dziennik, zwyczajnie go oglądałem i na samym końcu znalazłem taką notatkę:
„ Kochany Naruto, bardzo podoba mi się, to co tutaj napisałeś. Jest tego niewiele w porównaniu do tego, ile rzeczy wydarzyło się dotychczas, jednak rozumiem Cię, dlaczego opisałeś akurat tamte historię.
Kiedy już dowiesz się, że wszystko przeczytałem, mimo iż starannie ( według ciebie) notatki ukryłeś, przyjdź do mnie, podyskutujemy o Twoim małym dziele. Nawiasem mówcą sądzę, że należy je eksponować, miast chować pod łóżkiem w kącie. Najbardziej zadziwia mnie, to że wpadliśmy na taki sam pomysł. Wyobraź sobie, ze też piszę historię naszej miłości, z tym, że robię to od początku na bieżąco.
Twój Sasuke.”

            Drań. Wiedział i nie powiedział. Do tego sam pisał o nas książkę. Muszę ją przeczytać. Muszę z nim porozmawiać.
Widzimy się, kiedy znów odnajdę, ten zapomniany dziennik, a wtedy będzie, co opowiadać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz