czwartek, 2 marca 2017

Resurrected, rozdział VII

Wstał od stołu, odłożył naczynia do zlewu – nie wiedzieć kiedy zjedliśmy całą pizzę – po czym usiadł na kanapie.

    Chodź, obejrzymy coś – poklepał miejsce obok siebie. - Przerwa dobrze Ci zrobi.
    Jasne – uśmiechnąłem się szeroko widząc, że nie zamierza zamknąć się w pokoju.
Jednakże kiedy tylko usiadłem obok, zrozumiałem jaki sposób oglądania miał na myśli. Niemal od razu przysunął się bliżej i odwrócił w moją stronę. Nerwowo przełknąłem ślinę. Momentalnie zrobiło mi się gorąca, nawet jeśli myślałem o tamtym pocałunku już kilka razy albo kilkanaście... To było krępujące. Nie wiedziałem jak się zachować. Myśli odpłynęły, serce oszalało, ciało zesztywniało. Co teraz?
    Boisz się Naruto? - wyszeptał bardzo blisko mojego ucha. - Niespełna godzinę temu byłeś gotowy powtórzyć tamtą sytuację, a teraz? - położył dłoń na moim kolanie gładząc je delikatnie. Czułem jak jego oddech owiewa moją szyję raz za razem, podczas gdy ja... Chyba zaczynałem panikować. - Gdzie Twoja odwaga, nie chcesz tego małego eksperymentu? - tym razem jego usta musnęły płatek mojego ucha, wywołując atak gęsiej skórki. - Chyba jesteś zainteresowany.
    Sasuke – tylko tyle zdołałem wypowiedzieć, nim odwrócił moją twarz w swoją stronę. Trzymał mój podbródek zdecydowanie, nie zdołałbym się wyrwać. - Wiesz, że potem wszystko się zmieni?
    Nie prawda. Wszystko będzie takie samo. Tylko my będziemy trochę inaczej na siebie patrzeć.
Patrząc mi w oczy zbliżył się o kolejne kilka centymetrów, a kiedy nasze oddechy mieszały się już ze sobą zamknąłem oczy. Nie musiałem długo czekać na ciepło jego ust. Gdy tylko nasze wargi się zetknęły, całe napięcie i skrępowanie odpłynęły w nie pamięć. Byliśmy tylko my, nasze usta, nasze ciała i nasze dłonie. Nic poza tym nie miało znaczenia w tym momencie. Początkowo całował mnie tylko ustami, powoli oplatając moje ciało ramionami. Odwzajemniałem się tym samym, w końcu mogłem spełnić pragnienie i wpleść dłonie w jego włosy. Poczuć te gęste, czarne kosmyki między palcami, głaskać je i lekko szarpać.
Po chwili odsunął się, aby spojrzeć na mnie. Chyba szukał przyzwolenia na dalsze pieszczony. Zobaczył rozgrzaną twarz, błyszczące od emocji lazurowe oczy, uchylone nabrzmiałe od pocałunku usta i to chyba jednoznacznie dawało odpowiedź na nieme pytanie. Bez słowa oboje przylgnęliśmy do siebie, tym razem pogłębiając pocałunek. Nie mogłem uwierzyć jak to wszystko na mnie wpływa, jak on na mnie wpływa. Do tej poty nie czułem nic równie intensywnego przy drugiej osobie. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że moglibyśmy... Że my dwaj... Że kiedykolwiek... Oh, jeszcze dwa miesiące temu nie pomyślałem nawet, że znów go zobaczę!
Wspaniale całował albo to dla mnie pocałunki z nim były tak niesamowicie cudowne. Odrywaliśmy się od siebie tylko po to, aby zmienić pozycję. Teraz siedziałem wtulony w niego, nie chcąc przerywać. Było nam dobrze. A to tylko pocałunki...
    Niesamowite – szepnął zachrypniętym głosem, kiedy już odsunęliśmy się od siebie. - Smakujesz lepiej niż kiedykolwiek sobie to wyobrażałem.
    Zapewne powiedziałbym to samo gdyby nie fakt, że wyobraźnia nie jest w stanie zobrazować moich odczuć.
Roześmialiśmy się z tego, co powiedzieliśmy. Doskonale wiedzieliśmy, że ciężko ująć w słowa to, co czuliśmy.
    Teraz odpowiesz na moje pytanie? - nie przestawał gładzić moich pleców. To było przyjemne.
    Które? - nie zrozumiałem. Czy zamyśliłem się i nie usłyszałem pytania? - Nie zadałeś żadnego pytania.
    Fakt. Chciałem tylko poznać Twoją opinię...
    Oh – zrozumiałem. - Powtórzymy to jeszcze – uśmiechnąłem się ukazując białe zęby.
    Chętnie – mruknął znów się do mnie pochylając.
            Nie udało nam się obejrzeć filmu. Żadnego. Byliśmy zbyt zaabsorbowani sobą, by zwracać uwagę na telewizor. Po pewnym czasie zaczęły nas już boleć usta od pocałunków. Śmialiśmy się z tego jakby to było najzabawniejsze na świecie, dla nas było czymś nowym. Sasuke też mówił, że do tej pory nie zdarzyła mu się taka dolegliwość ale nie mógł oderwać się od moich ust, a ja od jego. Tej nocy spaliśmy już razem. W salonie na ciasnej kanapie ale razem, wtuleni w siebie.

            Niesamowicie było zasypiać czując drugą osobę obok. Zastanawia mnie tylko jak długo Sasuke wyobrażał sobie ten moment, zważywszy na komentarz odnośnie smaku moich warg. Nawiasem mówiąc, wywołał wtedy solidny rzadko spotykany rumieniec na moich policzkach.

2 komentarze:

  1. Czemu tak krótko!? Ja chce więcej! Rozdział baaardzo miły w odbiorze :) Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię zamykać jeden wątek w ( a raczej próbuję) jednym rozdziale. :3

      Usuń